ojj.. jak mi sie nie chce :)
21 dni do wakacji.
w piatek egzamin SEFIC.
dzis zakupy w sklepie Bergsona i moj wymarzony spiworr jest moj.
215cm cieplego wora w woreczku wysokosci litrowej butelki od coli ![]()
a jakby uzyc sily to sie pewnie da zrobic kulke ![]()
koniec z wozeniem wora zeglarskiego, plecaczka I wielkiego spiwora.
teraz spiwor zmiescil mi sie do plecaka ’szkolnego’ w ktorym jeszcze byly ksiazki ![]()
ahhhhh
wlasnie wrocilem z Krolestwa Niebieskiego. chcialem to w kinie zobaczyc i darmowy kupon biletowy od P. bardzo mi pomogl ![]()
Swietnie nakrecony film.. porownanie do Aleksandra czy Gladiatora wydaje mi sie oczywiste… zdjecia bardziej upodabniaja go do Aleksandra, jednak w miejsce czerwonego filtru zastosowano bardzo chlodny blekit, i to ze swietnym skutkiem. Historia natomiast jest bardziej Gladiatorowata, ale nie nudzila tak i film ogladalo sie z prawdziwa przyjemnoscia (nie porownuje tutaj K.N. do Aleksandra, bo ten pobil wszystkie rekordy nudy i modlilem sie zeby wreszcie go zabili, bo nie chcialem tam siedziec do rana).
Jasne ze historia dosyc przewidywalna (acz nie do konca) ale koncowka tak nie drazni jak XXX2 z prezydentem USA cytujacym Tupaca…
ogolnie modle sie tylko zeby dotrwac do tych wakacji
no i w piatek 14-155 trzymac kciuki.. ten certyfikat tez by sie przydal
dziekujemy Ci 2KC :)
i kolejna impreza zaliczona w poczet zamknietych super balang ![]()
super jedzonko, super picie, wyborne towarzystwo…
czyli wszystko co jest potrzebne by sobotni wieczor nalezal to tych Zajebistych.
Kocham P. i oddalbym za nia zycie… ale czasem mam ochote przelozyc ja przez kolano, wlac w tylek a potem wlac nieco oleju do tego pustego lba.
Juz wiem czemu mowia ze to jedna z dwoch najwiekszych plotkar na SGH.
siedzimy sobie w ogrodku, saczymy drinki z lodem i delektujemy sie karkowka z grilla…
wychodzi temat ostatniej imprezki…
M. wspomina dobra zabawe i ogolny stan niewazkosci
M: - taaa.. tylko kane nie mogl dojsc na strych i spal nie w tym pokoju w ktorym mial (spalem w pokoju jego rodzicow, co jest forbidden, ale wtedy o tym nie myslelismy)
P: - taa.. i nie z kim..[dzwiek zaslaniania ust swoja reka]
taaaa… albo nie pijemy, albo uzywamy mozgu. i oczywiscie uwaza ze NIC nie poweidziala i nie ma pojecia czemu wszyscy nagle zaczeli jakies dziwne pytania zadawac.
hmmm.. albo zachowuje sie jak hipokrytka, albo ma nasze towarzystwo za idiotow ![]()
oczywiscie na predce stworzyla jakas brunetke bedaca kolezanka M. z mazur zeby kogos mi przypisac, ale i tak w ciagu 20 minut mozna sie dowiedziec ze na tej imprezie bylo 6 osob i bynajmniej zadnej brunetki pasujacej do opisu…
ehhhhhhhhhhhhhh……
co ja bym dal zeby moja Przyjaciolka czasem myslala nim cos palnie.
no ale nic to
bedzie dobrze. a dzieki wlasnie wyprobowanemu specyfikowi 2KC po 4 godzinach snu bylem jak nowo narodzony
farmakologia jest genialna ![]()
w piatek SEFIC.. bedzie HC ale mam nadzieje ze uda mi sie zdac
Daaaajj miii teee noooocccc….
no dobra ![]()
wieczorek spedzony z Naffi ![]()
mial byc spacerek nad wode, ale cos z dojazdem nie wyszlo
i sie neico spoznilem (niech mi ktos powie ze Piaseczno nie jest bardziej zakrecone od ursynowa
)
w sumie to wraz z kumpela Naffi wyladowalismy w miejscowej ‘dyskotece’. i wszystko byloby ok (serio… dalem rade wytrzymac) do momentu jak zaczelo sie karaoke.. myslalem ze karaoke w ursynowskim Jarze to masakra.. ale to bylo jeszcze lepsze ![]()
zaczelo sie od ‘Jestes Szalona’…
po tym jak pokaleczyli Teksanskiego bylem zdecydowany uciekac, ale kulturalnie zaczekalismy az zaspiewa kolezanka, po czym mielsimy opuscic lokal… i tak mniej wiecej sie stalo ![]()
w sumie to smiechowa akcja, wieczorek poswiecony na ogladaniu tanczacych lasek i kolesi ktorzy wzieli sie ‘nie wiadomo skad’ podziwianiu gry w billard metoda ‘kto mocniej przypierdoli w ta biala bile’ [podobno nawet jeden gracz mial lepszy tylek niz ja.. ale ja sie nie zgadzam
] i zalamywaniu sie sluchajac jak ktos spiewa (a robil to mniej wiecej tak jak ja na trzezwo
)
potem juz tylko spacerek do domku Naffi i powoli idac za nia szukalem tych rzeczy ktore ma sobie do zarzucenia mowiac ze chcialaby miec taka figure jak te laski z parkietu…
ja osobiscie nic zlego nie znalazlem… a wrecz przeciwnie :> ale o tym moze nie bede tutaj pisal :>
One Night In Bangkok..
ogolnie kilka miesiecy zycia spedzilem trakowany jak przytulanka, ktora wyciiaga sie z szafy kiedy sie jej potrzebuje, a jak sie jej nie potrzebuje to sie ja wrzuca na dno szafy, zeby czasem nie walala sie pod nogami.
i KTOS jeszcze ma pretensje ze rozmawiam o tym ze SWOIMI znajomymi…
no ja pierdole ![]()
takk, nie rozmawiam z NIA o tym. bo uwazam to za bezcelowe. od kiedy jej nowy facet odpisuje mi na SMSy do niej uznalem ze jakiekolwiek rozmowy stracily sens. :]
nooo.. o tym ze on nie ma ochoty podac mi reki o pokazuje to ostentacyjnie juz nie wspominam :]
uwazam ze nasze towarzyskie rozmowy na temat uczelni czy nowosci filmowych wystaarczaja nam zupelnie. ona nigdy nie miala ochoty rozmawiac o uczuciach, teraz ja nie mam ochooty.
czuje sie zajebiscie i nie mam zamiaru tego zmieniac. tylko nie wiem jak ktos rozmowe ze znajomymi moze odbierac w sposob tak jednoznaczny.
no przepraszam droga A. ale chyba nie sadzilas ze bede Ciei wychwalal przed znajomymi za to jak subtelnie sie obchodzisz ze mna?:>
Song : z braku laku (w jednej rece kierownica, w drugiej puszka, ,nie bylo oczasu skakac po stacjach) Ktostam - One Night In Bangkok..
PS. dzieki Naffi
:*
wczoraj rycerze, dzis bezrobotni…
kilka nowosci na stronie.
logowanie z obsluga cookie. chwilowo tylko zapamietuje haslo przy komentarzach, ale opcja jest glownie przyszlosciowa.. musze tylko doczytac dokumentacje PHP ![]()
jest tez guestbook i Who Is Who. aaa.. i caly ranek siedzialem nad tym aby zdobyc te dwa img na dole ![]()
Validate
troszke sie z tym nameczylem. ale satysfakcja jest
i jeszcze pomeczylem znajoma, zeby zmienila swojego bloga tak aby pod firefoxem dzialal :] tak wiec kilka sukcesow dzis odnotowalem.
to byl serio fajny wolny dzien :]
co tam u mnie? wrocil mi dobry humor, wczoraj wieczor z P. w Arkadii, znalazlem wreszcie przezajebisty spiwor ktory chodzil za mna od roku, a nigdzie nie mozna bylo go dorwac.. a tu grzecznie lezy na polce
tak wiec niebawem chyba znow sie splucze ![]()
P. mi jak zawsze pomogla.. znaczy.. wyciagnela ze mnie wszystko
w tym to o czym miala nie wiedziec.
bowiem na poprzedniej imprezie co to ja opisywalem nieco mnie ponioslo z kolezanka… i szczerze mowiac to tego mi brakowalo. tego zeby ktos lapczywie rozpinal moja koszule i dotykal mnie tak.. hmm.. prawdziwie. brakowalo mi wlasnie tej namietnosci ktora byla obecna tylko przez kilka godzin, bo rano ustalalismy przebieg wydarzen
ale bylo warto. nikogo nie zdradzilem, nikogo nie zranilem, po prostu swietnie sie ze soba bawilismy. i zdecydowanie chcialbym tak czesciej i zebym jeszcze mogl sie w takiej osobie zakochac…
znow sobie przypomnialem jak zajebiste to uczucie zasypiac z wtulona kobieta przy boku i budzac sie gladzic jej bok.
tak.. musze szukac szczescia
Song : Skunk Anansie - Brazen Weep by DJ Alfredo Abitbol
jejejejest imprezka :)
kolejny weekend zaliczony do udanych!
z imprezki na 26 osob wyszla taka na 6
ale za to jaaka:D
niektorzy mieli czarne dziury w pamieci… ale tak to jest jak sie popia drinki herbatka z rumem, moja droga P. ![]()
w niedziele na zagle nie pojechalem ![]()
ale tak to jest jak sie otwiera pierwsze oko o 8, a gdy sie otwiera drugie jest 10 ![]()
wiemy jedno… wynalazca odkurzacza byl abstynentem. bo nikt pijacy nie wymyslilby tak halasliwej machiny… mop zdecydowanie lepiej spelnial wczoraj swoje zadanie
tak wiec niedziela uplynela pod znakiem picia herbatki, modlenia sie aby jutro byl wolny poniedzialek i wieczornego spacerku z Naffi.
nawet nie wiecie poglady na pewne rzeczy sie zmieniaja jak sie gada o tym z kims jeszcze a nie analizuje w swojej glowie.
po wczorajszym spacerku nie mam pojecia w jaki sposob moglem w tak durny sposob zmarnowac tyle swojego czasu. kilka miesiecy nie wiem czego, kiedy normalny czlowiek po trzech widzial ze nic z tego nie bedzie… kazdy oprocz mnie.
teraz widze to jeszcze lepiej i ogarnia mnie tylko pusty smiech ze bylem takim glupcem ze orientuje sie tak pozno.
to co bylo, bylo gra do jednej bramki, a nie o to chyba chodzi.
oczywiscie zycze im jak najlepiej, bo widze ze maja szanse. Ona traktuje go inaczej, pewnie wreszcie znalazla szczescie.
bo co innego moze znaczyc to ze on po kilkunastu dniach zna jej znajomych, rodzenstwo, jest czescia JEJ zycia.
ja dalem sie mamic i akceptowalem to ze u nas bylo inaczej. drugi raz tego bledu nie popelnie. obiecuje :]
mala prosba do moich znajomych.
jesli wiecie cos o czym powinienem wiedziec, nawet jesli mialoby to dac mi po lbie to powiedzcie mi o tym.
co mnie nie zabije to mnie wzmocni.
a na razie wracamy do pracy.. a za tydzien znow podnoszenie ciezarow, slalom gigant, ew. bieg znajzdowy.. a kto wie.. moze i gimnastyka artystyczna bedzie grana
bo na debla par mieszanych chwilowo nie licze :]
song : Chemical Brothers (feat. The Magi) - Close Your Eyes
slady przeszlosci.
dzis szukajac dowodu osobistego w szufladzie znalazlem dwa stare bilety do kina. byly to dwa bilety z zeszlego roku na Bad Santa, pierwszy film na ktorym bylem z A. i po ktorym dosyc dluuugo sie zegnalismy.
bylem wtedy tak szczesliwy ze postanowilem je zachowac (kto mnie zna ten wie ze ‘pamiatki’ to cos u mnie wrecz niespotykanego), po to aby po kilku latach przypomniec NAM jak to sie zaczelo.
szkoda ze obydwie strony sie tak pomylily.
taaaaa.. teraz pamiatka lezy na skraju biurka czekajac na wyniesienie z makulatura.
kolejny etap uporzadkowywania zycia.
dzis impreza u M. a juz jutro zagle :]
sie slucha, sie wie…
co ja bym zrobil bez mojej karty 512MB w komorce:)
ostatnie dwa dni nie rozstaje sie z najnowszymi albumami Chemical Brothers i System Of A Down…
tak wiem. dziwne polacznie :]
o ile Chemicale mnie zaskoczyli (pamietam ze sluchalem ich jeszcze na koncu podstawowki
) to na album SOAD czekalem z niecierpliwoscia.
zaczne od pierwszego.
po pierwszym przesluchaniu stwierdzilem ze to album czysto samochodowy… (vide Darude czy ATB) po drugim razie bylo juz znacznie lepiej
oprocz swietnego Galvanize (jest ktos kto jeszcze nie zna go na pamiec), do listy ulubionych doszly przepiekny Close Your Eyes i przezajebisty Left Right, ktory na poczatku dwa razy wylaczylem po pierwszych 5 sekundach bo beat mi sie nie podobal.. ale po minucie zaczyna sie swietny kawalek.
cala plyta jest pelna swietnych brzmien, oczywiscie trzeba to lubic, bo zadnego fana Obituary zadna sila do Chemicali nie przekonam
SOAD - Mezmerize - no coz…. mistrzostwo swiata.. po Steal This Album nie spodziewalem sie juz nic wiele lepszego a tu takie zaskoczenie ![]()
Nie znam drugiego zespolu ktory z tak spokojnego gitarowego (klasycznego) grania przechodzi to tak energetycznych hardcoreowych riffow. BYOB dajacy mase niespootykanej energii czy przepieknie melodyjny Lost In The Hollywood…
ogolnie polecam przesluchanie calej plyty, poza swietna wpadajaca w ucho muzyka mozna posluchac niezlych tekstow (’Violent Pornography’, czy chyba moja ulubiona ‘Revenga’)..
jesli tylko macie okazje zachecam do wysluchania :]
nie szukaj drogi, znajdziesz ja w sercu…
nie mam pojecia gdzie sie podzial wiosenny optymizm ktory przepelnial mnie 10 dni temu.
wystarczylo zeby ktos zapomnial zostawic mi haslo, uniemozliwiajac mi prace, czy zeby ktos zachorowal i w wyniku przejecia jego obowiazkow zebym spal 3h na klawiaturze spozniajac sie na uczelnie.
lub to ze po trzech dniach pracy gdy juz koncze nowy skrypt okazuje sie ze tak naprawde do znow sie cos zmienia i nasze nowe podejscie ma teraz bledy u podstaw.
mam ochote wyjsc, trzasnac drzwiami i powiedziec ze wracam w czerwcu.
zdecydowanie mam ochote na pijacka impreze po ktorej bede dwa dni dochodzil do siebie.
nie chodzi o to (jak sadza coponiektorzy
) ze nie umiem sie bawic bez alkoholu.. ale takie pijackie imprezy byly zawsze dla mnie symbolem totalnego braku troski o dzien nastepny.. i wlasnie na to mam ochote, napic sie tak zeby nie myslec co jutro musze zrobic.
a chwilowo lizce dni od niedzieli do niedzieli, te zagle sa czyms co mnie trzyma na nogach.
nie mam nawet czasu zeby przejsc sie na spokojny wieczorny spacerek… znaczy inaczej… czas mam. nie mam ochoty, bo wiem ze na jakiekolwiek pytanie ‘no i co tam’ zareaguje agresywnie, a tego nie chce.
mam dosc tego tygodnia, potrzebuje odmiany. i pewnosci ze bedzie lepiej.
hug me, kiss me, shoot me.. just ease my pain.
update
…a czego mi trzeba?
trzech dni wolnych. a pierwszego wieczora dwoch litrow tequili i twarzy do stolika co nie bedzie sie miziac ze swoim misiem.
amen.