War Journal


20h left..

Posted in Uncategorized by kane on the August 25th, 2005

po wczorajszym koszmarnym dniu, dzis jest juz lepiej…

wyrwalem sie z pracy na 1,5h podczas czekania na wykonanie sie skryptu i kupilem kurtke…

oczywiscie w domu znow bedzie dyskusja czemu kupilem kurtke za piec stow, skoro wczoraj mama widziala w Leclercu zolty ’sztormiak’ za 10zl.

dziekuje Bogu ze moge sam placic za swoje rzeczy i tm samym zawsze mam najsilniejszy argument po swojej stronie.

jutro w poludnie bede w poznaniu wsiadal do autokaru… 20 godzin podrozy i w cherbourg [tak, zgadza sie.. to francja, ale moze jakos przezyje ;) ] przejde zaokretowanie na Gedanie…

Gedania wyglada tak:


S/Y Gedania

S/Y Gedania

fajna lajba nie?:>

mnie tez sie podoba :]

wracam 11 wrzesnia.

macie dwa tygodnie spokoju.. ale jeszcze tu wroce..

w koncu nie ma tak latwo :]

…615 gratulujemy SEFICa

Posted in Uncategorized by kane on the August 22nd, 2005

zdalem.. lvl4.

mam piekny certyfikat i kolejny papierek do CV.

to jest dobry dzien :)

4dni….

Posted in Uncategorized by kane on the August 22nd, 2005

jeszcze tylko 4 dni.

jeszcze tylko sztormiak, buty, kilka ksiazek…

wreszcie spokojny weekend :)

mimo ze regularnie wracalem do domu o 3am to bylo git :)

wreszcie byl czas zeby skoczyc z P. na kolacje, do kina czy herbatke.

mam nadzieje ze jak wroce z morza to kilka osob znow wpadnie w odwiedziny :]

o chlopcu co sie amerykanskich kapitalistow bal….

Posted in Uncategorized by kane on the August 18th, 2005

ok. mam amerykanofobie… i germanofilie.

zacznijmy od tego pierwszego z trudnych slow.

jak niektorzy wiedza pracuje w firmie zajmujacej sie handlem zdjeciami Royalty Free. czyli jak potrzebujesz zdjecia usmiechnietej murzynki na tle gory lodowej to wchodzisz na nasza strone i wpisujesz w wyszukiwaniu “afroamerican” i “iceberg” i po chwili dostajesz kilka fotek * . potem placisz nam kaske a my wysylami Ci taka fote w A3, bez znakow wodnych. prawda ze tansze i szybsze niz organizowanie wyprawy na artktyke celem zrobienia jednego dobrego zdjecia?

ten wstep byl potrzebny aby pokazac mechanizm dzialania wyszukiwania. otoz kazde zdjecie ma przypisane keywordsy, np to zdjecie mialo keywordsy “afroamerican”,”iceberg”,”arctic” czy “fucking cold”.. ogolnie im wiecej keywordsow i lepsze ich dopasowanie tym wieksze prawdopodobienstwo ze klient znajdzie zdjecie.

nasza firma reprezentuje ok 15 firm z calego swiata, ktorych to zdjecia sprzedajemy. kilka z nich ma swoje centrale w USA. i tu dochodzimy do sedna sprawy.

taka firma przysyla nam nowa kolekcje, powiedzmy cztery tysiace zdjec. kazde zdjecie to jeden rekord w bazie, taki rekord ma kilkanascie keywordsow.

ja obrabiam te rekordy i tworze z nich papke zjadliwa dla naszej bazy danych.

podczas obrobki takiej porcji danych dostaje info od skryptu przetwazajacego ze 100 rekordow jest uszkodzonych. sprawdzam recznie.. faktycznie.. dla 100 rekodrow (4,5%) nie ma keywordsow… wiec smaruje do amerykanca uprejmego maila z wykazem bledow.

po dwoch-trzech dniach nadchodzi odpowiedz ze sie myle i ze tam wcale nie ma bledow i zebym sprawdzil raz jeszcze.

sprawdzam. sto bledow wcale nie zniknelo. tym razem do maila dolaczam screenshoty. skutkuje. po czterech dniach otrzymuje maila ze bledy faktycznie sa.. i ze ich specjalisci sie tym zajma ASAP.

[mija tydzien]

w koncu dostaje maila wyslanego do wszystkich ich dystrybutorow ze ICH IT dept. znalazl “drobne niescislosci” (org: “small misstatement”) w metadanych (to ten plik zrodlowy) i ze przysylaja nowy, z poprawkami.

“mile zaskoczony” ICH “czujnoscia” zapuszczam skrypt na nowych danych.

mieli racje… poprawili te 100 bledow.

zrobili 400 (slownie:czterysta) nowych.

podnioslem sluchawke i zadzwonilem do szefowej. zdaje sie ze tym razem ominela oficjalna droge bo poprawiona wersje otrzymalem w poniedzialek z rana, wiec ktos musial tych jelopow zagonic w niedziele do pracy.

rekord wprowadzania pakietu amerykanskich danych to okolo dwoch tygodni.

od tej pory za kazdym razem jak amerykanska kompania informuje szefowa o zblizajacej sie nowej kolekcji, to ta przychodzi do mnie i lagodnym glosem mowi “Michal, posluchaj… przykro mi ale spodziewaj sie maila z USA”..

inaczej nie przejdzie….

germanofilia - mamy szczescie reprezentowac kilka firm europejskich.

taka firma przesyla mi plytke z metadanymi, ja sprawdzam plik, wpisuje ceny i zapuszczam skrypt. po 10 minutach mam kilka tysiecy nowych zdjec w bazie danych.

przyznacie ze 3 minuty obrabiania danych przy 14 dniach to spora roznica.

dzis przyszla przesylka od jednego z naszych dystrybutorow z Kolonii.. potrebowalismy pilnie jakis plyt. wyslal je nastepnego dnia. babelkowa ochrronna koperta, w srodku chyba cztery plyty. oblozone mini paczkami MISIOW HARIBO zeby plyty sie nie uszkodzily..

no powiedzcie jak tu ich nie uwielbiac..

do plyt byla nawet dolaczona pocztowka ze “slonecznej Kolonii” napisana recznie przez osobe odpowiedzialna za kontakt z nami.

od razu czlowiekowi sie lepiej robi.

juz nie mowie ze mowia tym cudownym jezykiem, ktory tak pieknie brzmi zarowno przy drapieznym Feuer Frei czy pieknym Amour.

londyn podobnie.. klopot z danymi? podnosze sluchawke, dzwonie do ich biura, gadam piec minut z ich czlowiekiem (zazwyczaj to piec minut wymiany uprzejmosci [muzulmanka z londynu potrafila zadzwonic do nas po smierci Papieza, zeby zlozyc nam kondolencje, z powodu utraty tak wielkiego rodaka, ktory tyle zrobil dla dialogu miedzy religiami], poczym jestem przelaczany do dzialu IT :) ) wyjasniam problem i po godzinie mam odpowiedz na mailu… w 80% przypadkow calkowicie wystarczaja.

powiedzcie mi moi drodzy… co maja w usa w zarciu/powietrzu/wodzie ze ludzie z wyzszym wyksztalceniem, pracujacy w dzialach IT/marketingu olbrzymich firm obracajacych milionami euro/dolarow zwyczajnie NIE MYSLA?!

powiedzcie mi…

* niestety takiego zdjecia nie ma… sprawdzilem.. ale nie uwierzycie jak fajne zdjecia mozna znalesc szukajac zdjec ciezarowek… nie poof?:>

8 days left…

Posted in Uncategorized by kane on the August 18th, 2005

potrzebuje urlopu.

8 dni do konca.

za 8 dni moze zobacze kilku poznaniakow,wpakuje sie w autokar i pomkne do francji.

tam zmiana warty, przydzial wachtowy i plyniemy.

marze aby zostawic lad za soba.

dwa tygodnie spedzic z kompletnie obcymi mi osobami, zero wspomnien, czy planow… po prostu widzimy sie pierwszy raz w zyciu i pewnie po zakonczeniu rejsu juz sie nie zobaczymy. czuje przeladowanie powtarzalnoscia mojego zycia. wakacyjna praca sprawia ze czuje sie jak Bill Murray w dniu swistaka.

w weekend mialem ‘mala’ zalamke.. ale na szczescie rozmowa z pewna osobka bardzo mi pomogla :)

czekanie na pieprzone wyniki SEFICa wcale nie pomaga w wyluzowaniu… marzy mi sie juz wpasc w rytm morskiej zeglugi, zwiedzanie portow, zdjecia w dublinie (mam nadzieje ze dostaniemy dyspense na alkohol ;) )… i ludzie… chcialbym spedzic te dwa tygodnie w otoczeniu ktore pozwoli mi odpoczac od moich najblizszych ktorych obecnosc lub zachowanie czasem zaczyna mnie przytlaczac.

wczoraj obiad z P. wspolne zakupy, potem ratowanie jej zycia poprzez siedzenie z nia przy herbatce zeby nie zostala sama w domu z chorym ojcem (to ZAJEBISTY facet, ale majac angine zachowuje sie jakby lekarz dawal mu 3 dni zycia, a nie 3 tabletki dziennie ;) ).

swoja droga…. kobiece manie zakupowe mnie przerazaja :)

P. kupila sobie wczoraj torebke.. taka zwykla torebke w ktorej miesci sie niewiele, ale i tak trzeba bylo ja kupic.

scena

[P. wychodzi z GM i wyciaga komorke. wybiera numer M.]

-kochanie… jestes juz pijany

-kochanie, wiesz jak bardzo Cie kocham..

-wieeeszz.. bylam z kane’m, na zakupach

-no zgadnij co sobie kupilam

-ale pamietaj jak bardzo Cie kocham…

-nie…. nie, nie… alez gluptasku, nieeee…tez nie

-torebeczke sobie kupilam.

[przysiaglbym ze slyszalem ‘NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEeee….’]

-ale jak to po co…

-nooo.. taka zielona… bardzo ladna

-ale taaania byla

-a chcesz znac cene ze znizka czy bez?

-……

facet na mazurach, kobieta na zakupach. :]

ale i tak ja kocham.

a dzis jedziemy po spodnie i moze butki jakies? :>

ryba psuje sie od glowy.

Posted in Uncategorized by kane on the August 3rd, 2005

Wita Panstwa Maciej Lis.

jest sroda, czwarty marca 2010 roku.

Wiadomosci zaczynamy od swiata polityki.

dzis oficjalnie rozpoczal sie sezon transferowy.

PSL zdecydowalo sie na wystawienie na liste trzech zawodnikow, ktorzy nie przedstawiali w zeszlym sezonie najlepszej formy.

Kontrakt posla Kalinki konczy sie na jesieni, ale juz teraz przewodniczacy klubu mowi ze gotow jest pozbyc sie gracza za sume odstepnego jaka ma zapisana w kontrakcie i jakis datek na partie.

SLD szuka nowych graczy celem odmlodzenia formacji ataku.

oficjalnie mowi sie o zainteresowaniu lodzkiego klubu Jerzym Kowalczykiem, grajacym do zeszlego sezonu w mlodziezowce Samoobrony Klewki.

nie wiadomo jednak czy kontrakt mlodego gracza pozwoli mu na opuszczenie klubu.

SLD szuka rowniez mlodych gwiazd szklanych ekranow. wraz z Socjaldemokracja.PL toczy walke o Agnieszke Nowak, gwiazde 15 sezonu “M jak Makabra”.

specjalisci przewiduja ze pozyskanie gracza tej klasy moze skutkowac uzyskaniem dodatkowych kilkudziesieciu tysiecy glosow.

tymczasem PKW nadzorujaca wszelkie operacje ostrzega ze proby wywierania presji na zawodnikow poprzez zmuszanie ich do podpisywania protokolow in-blanco co praktykowalo kilka klubow w zeszlym sezonie bedzie skutkowalo natychmiastowym przeniesieniem do ligi okregowej i zakazem rozgrywania spotkan towarzystkich z klubami z pierwszej ligi.

…tak… boje sie wlaczac radio, wchodzic na onet.pl.

jestem wkurwiony na caly ten kraj ktory kolejny raz pokazuje mi ze wystarczy dorwac sie raz do stolka a potem cala sztuka polega na jaknajmocniejszym trzymaniu sie dowolnej jego nogi, jak przyjda nowi i beda chcieli cie z niego zepchnac.

czasem sadze ze na ten narod najlepszym sposobem jest maly przewrot i junta wojskowa… bo kto, jak kto, ale my jeszcze nie doroslismy do demokracji…

30% spoleczenstwa bedzie glosowalo na liste gdzie jest znany piosenkarz/aktor/detektyw, 30% zaglosuje na tych co zawsze, 10% przeczyta programy i stwierdzi ze z bajek wyrosli i zaglosuje na tego z najbardziej poczciwym ryjem… cala reszta bedzie ogladac wyboory w TV lub zaglosuje na 5 list…

zastanawiam sie czy Churchill mial racje…

vanitas vanitatum et omnia vanitas

Posted in Uncategorized by kane on the August 3rd, 2005

wakacje…

sezon ogorkowy w pelni.

kazdy dzien wyglada tak samo. 7.30 pierwszy budzik, wstaje z wyra, wylaczam budzik i odlaczam komore od ladowarki, wracam pod koldre i czekam na drugi budzik o 8.02.

prysznic, sniadanie i wymiana porannych zlosliwosci z reszta swiata zmuszana do wstawania o podobnej porze.

potem 8h w pracy przepelnione obawami przed kolejnym mailem od tych debili zza oceanu i gadaniem z poofem, ktory jak zawsze bluzga na swojego (L)admina.

powrot z pracy, prysznic, obiadek i odpoczynek :)

odliczanie do kolejnego weekendu, ktory zazwyczaj zaczyna sie w czwartek i dzieki Bogu konczy sie w niedziele… bo jeden dzien dluzej i bym nie wstal.

nie wiem czemu ale ostatnio z radoscia witam niedziele. bo niedziela oznacza to ze dzis juz nie imprezujemy :D i mozna bedzie sie wyspac ;) dziwne.. nie? :D

no ale kazdy ma takie towarzystwo na jakie zasluzyl ;P

jescze 23 dni do urlopu.

jeszcze tylko 23 dni :)

a w weekend wpada Wisznu z Ruda.. ja juz zaczynam brac proszki, bo cos mi mowi ze BEDZIE SIE DZIALO :D

aaajjj… a teraz wracam do pracy… bo mnie glowa boli, a szefowa jest zachwycona moja praca i co sekunde zasypuje mnie nowymi pomyslami… a moglem sie nie wychylac :D

prawdziwy sezon ogorkowy…