War Journal


o golebiach i zdrowym rozsadku

Posted in Uncategorized by kane on the January 31st, 2006

trzy dni temu w jednym z miast lezacym w kraju w samym centrum europy zawalila sie hala wystawowa. zginelo 67 osob.

prezydent oglosil trzydniowa zalobe narodowa, wszystkie portale przestawily sie na layout b/w.

jednym slowem nasz kraj dotknal kataklizm.

prezydent mogl sie pokazac w TV kolejny raz udowadniajac ze wypowiedzi przed kamera wyraznie go przerastaja (to slowo zdecydowanie tutaj pasuje).

na slask zjechala cala chmara medialnych sepow. ale kogo za to winic skoro kazda stacja stara sie zapelnic luke po programach rozrywkowych rozmowami z ‘ekspertami’. slyszalem jedna z tych rozmow… w studio goscil szef ‘polskiego towarzystwa przyjaciol ptactwa ktore sra mi na samochod’ i nie zapomnial wspomniec o wielkiej tragedii biednych golebi, ktore stracily wlascicieli.

w tym momencie wylaczylem telewizor, ale bez kilku glosnych bluzgow sie nie obylo.

po pierwsze…

ZADNEJ NIESPODZIEWANEJ TRAGEDII NIE BYLO!

nie bylo tez zadnej katastrofy budowlanej.

o niespodziewanej tragedii mozemy mowic jesli biedne iranskie miasteczko znika w oblokach pylu w kanionie powstalym podczas wstrzasu tektonicznego.

o katastrofie budowlanej mozemy mowic jesli budynek, nowka sztuka, w wiosenny, bezwietrzny dzien, w warunkach umiarkowanej wilgotnosci nagle sklada sie jak domek z kart.

jesli w srodku kurewskiej zimy na dachu hali, ktora odwiedza 8000 osob jest warstwa sniegu , ktora swoim ciezarem przekracza trzykrotnie dopuszczalne normy to nie mowimy tu o niczym innym jak o przestepstwie z paragrafu mowiacego o ‘nieumyslnym spowodowaniu smierci’, ktore zostalo popelnione przez osobe odpowiedzialna za stan techniczny hali.

nie chodzi mi o to ze nie szkoda mi ludzi, ktorzy zgineli…

chodzi mi o to ze za czyjas nieodpowiedzialnosc najwyzsza cene placa niewinni ludzie.

pamietacie skad sie wzial zwyczaj sadzania inzynierow pod otwieranym mostem? wlasnie z koniecznosci eliminowania niesolidnych fachowcow.

czemu osoby odpowiedzialnej za stan hali nie wsadzono z miejsca do aresztu?

i na Boga, jakie komisje majace sprawdzic ile sniegu tam lezalo?!

nie wiem jak Wy, ale ja odnioslem wrazenie ze zawalilo sie 2/3 hali, wnioskuje wiec ze na 1/3 dachu, ktora pozostala nietknieta jest wzglednie podobna ilosc sniegu jaka byla na czesci ktora sie zawalila.

i jesli na tej czesci ktora ocalala jest ilosc sniegu przekraczajaca norme to ktos powinien siedziec za kratkami.

ludzie… przeciez metr sniegu nie spada w ciagu jednego dnia!

nie mowie o koniecznosci codziennego czyszczenia dachu do golej blachy, papy czy nie wiem z czego sie teraz buduje dachy, ale jesli na dachu byla warstwa lodu, ktora nie lamala sie po upadku z kilkunastu metrow i ktora trzeba bylo ciac pilami tarczowymi to cos jest nie halo.

i nic tu nie pomoze o stanie polskiego ratownictwa, rolnictwa czy polnych drog.

tu chodzi o zwykly zdrowy ludzki rozsadek.

Zlote mysli

Posted in Uncategorized by kane on the January 21st, 2006

“Polska rodzina potrzebuje wsparcia”

Jaroslaw Kaczynski - 56letni kawaler. mieszka z mama i kotem. ostatnio widywany z pewnym przemilym aktorem.

Jak nagrac pierwsza plyte…

Posted in Uncategorized by kane on the January 19th, 2006

wiec.. od poczatku

wiem ze nie zaczyna sie zdania od wiec, ale nie moge sie powstrzymac.

tydzien jaki jest kazdy widzi.

po baaardzo milym weekendzie przyszedl czas na naukowy tydzien.

wiec..

(ojj.. juz widze jak polonistki zgrzytaja zebami)

wreszcie zdobylem 40th circle of balance.

leatherworking mam na poziomie 225 i zaczalem sie ksztalcic na tribal leatherworkera. co dalej?

opanowalem jazde na bestiach i stalem sie posiadaczem slicznego szarego Kodo. nazwalem go Stonehoof.

we wtorek pisalem jakiegos kolosa i w zwiazku z tym w czwartek kupilem sobie na pocieszenie nowy monitor… do WoWa, bo w czasie walki na Warsong wpienia mnie ograniczone pole widzenia.

przeskakuje z 15″ na 21″. wreszcie bede cos widzial.

wczoraj slicznie nam poszlo.. rozegralismy dwie pelne walki. wynik 6:0 dla Hordy, przy ciaglej przewadze liczebnej ludzkich scierw.

jak tak dalej pojdzie to przy poswieceniu godzinki dziennie w nastepna srode bede Stone Guardem!

wpienia mnie tylko to ze na kolosie byly zadania typu ‘OCB’ i ‘ChGW’ w zwiazku z czym w najblizszy piatek zamiast bawic sie przy piwku, bedziemy zmuszeniu zadowolic sie goraca czekolada i nauka Analizy… w sobote Arena.. tfu… Analiza.

uswiadamiam sobie ze jestem chory, skoro zawalajac chyba najwazniejszego kolosa w roku mysle tylko o tym zeby jak najszybciej wyjsc z sali bo przeciez na dzis jest wazna ustawka na raid.

a skad tytul notki?

ostatnio dorwalem ostatnia plyte Public Enemy…

potem wlaczylem polska rozglosnie radiowa. wiecie gdzie jest roznica?

sluchajac narwanych tekstow Public Enemy rozumialem kazde slowo.. nawet jesli go nie znalem, to sadze ze moglbym je wyszukac w slowniku (no dobra.. znajac slownictwo Chucka D nie wiem czy znalazlbym te slowa w normalnym slowniku).

po prostu koles spiewa WYRAZNIE. potem wlaczam sobie polskich gwiazdorow i cholera mnie trafia.. u nas serio kazdy moze spiewac (rapowac?). mieszkam w tym kraju od 23 lat, znam ten jezyk tez od dluzszego czasu i czuje sie niepewnie jesli nagle bardziej zrozumiale dla mnie sa piosenki spiewane po angielsku niz po polsku (?).

ja wiem ze rap to muzyka ulicy i nasz MC mogl w mlodosci stracic fsystkie fszednie zeby i wziazku z tym nie moze wyraznie spiewac… ja wiem ze brak rymu zawsze mozna zamaskowac swojskim ‘yo’ albo ‘ajj’ ale na Boga.. nie tworzmy rapu o baunsujacych pierogach!

ja wiem ze nie kazdy ma idealna wymowe (no kto jak kto, ale ja to wiem), ale psia krew..

jesli nasz tekst ma cos znaczyc to moze postarajmy sie aby sluchacz mogl cos zrozumiec?

chociaz… w sumie to moze lepiej zamiast wymowy walnijmy dwie laski w bikini w fajnym kabrio i wtedy nikt nie zwroci uwagi na tekst? prostsze to niz zajecia z logopeda.. a i chlopaki ’sztun’ beda zazdroscic…

[nie wiem jak na Was, ale na mnie to dziala. dlatego nie ogladam klipow tylko slucham muzyki]

song: Iron Maiden : Where Eagles Dare

…bo to zly Pablo byl…

Posted in Uncategorized by kane on the January 10th, 2006

wczoraj wyciagnalem D$ do sklepu zeby kupic mi rekawice do Kravki.

jedziemy tym jego resorakiem (Tico) i widze kompletnie polamana deske rozdzielcza na wysokosci pasazera, ktora ktos najwyrazniej staral sie posklejac za pomoca super glue (po efektach stawiam na D$).

wywiazuje sie wiec kulturalny dialog:

-Piotrus, kto Ci ta deske tak zepsul?

-Pablo

-eee? jak to Pablo?

-no Pablo kolanami rozpieprzyl.

-stary, jak mogl Pablo kolanami rozpieprzyc Ci samochod…

-no siedzial sobie i kolanami rozpieprzyl.

-???

-.. nooo Pablo ssiedzial sobie i jak przyjebalem w tego poloneza to kolanami rozpieprzyl.

no i tu juz nie wytrzymalem…

podkurczylem nogi.

a czy Ty masz juz paszport TV Trwam?

Posted in Uncategorized by kane on the January 9th, 2006

niedawno doradca premiera zostala kobieta ktora w publicznej dyskusji powiedziala ze hormonalne srodki antykoncepcyjne powinny zostac wycofane z uzycia, poniewaz kobieta, ktora je przyjmuje nawet jesli odstawi to i tak nie donosi ciazy bo bedzie miala tak uszkodzone jajniki.

swietnie. przekaze to moim wszystkim kolezankom.

przy okazji prezentacji nowego eksperta za kazdym razem podkreslano ze pani Doktor Wujkowska jest czlonkiem katolickiej organizacji Forum Kobiet Polskich.

swietnie.

jak widac czlonkostwo w jakiejkolwiek katolickiej organizacji stalo sie nagle wyznacznikiem gotowosci do pelnienia funkcji publicznej.

pani ma tez inne oryginalne pomysly… wiecie… zadnego wsparcia dla invitro, zakaz aborcji dla ofiar gwaltow.

brawo!

Polska potrzebuje wiecej dzieci!

czy nikt nie widzi zwiazku miedzy ciazami u ofiar gwaltow, kobiet ze srodowisk patologicznych a dziecmi wyrzucanymi przez okna czy zamarzajacymi w smietnikach?!

jasne ze nie!!

przeciez polska to Europejski Filar Katolicyzmu, a w kraju katolickim nie mozliwe sa takie straszne rzeczy! to nasz kraj przeciez wydal na swiat Jana Pawla II.

swietnie.

tak trzymac!

wycofajcie refundacje antykoncepcji, niech sie rodzi wiecej dzieci… aaaa… dajcie rodzicom becikowe!

tysiac? dwa? prosze bardzo! dla wszystkich po rowno!

biedym nie starczy na nic, a bogaci beda mieli przynajmniej wozeczek fundowany przez panstwo!

swietnie!

becikowe raz prosze!

kiedy wreszcie ktos zrozumie ze gdyby dac ludziom nie jednorazowy zastrzyk, ale mozliwosc zarabiania co miesiac sredniej krajowej w godny sposob to nie potrzebne by bylo becikowe?!

no ale takie becikowe slicznie wyglada nie? i mozna porobic sobie kilka fotek z mamusiami.

prosze tylko uwazac Panie Kaziu… niektorzy polecieli za zdjecia z malymi dziecmi!

widze ze PiSowy plan ‘oszczednego panstwa’ powoli sie rozkreca. wprawdzie prezio wypoczal sobie na nasz kosztu 2 miesiace na sycylii, ale teraz w ramach oszczednosci rzad nie organizuje konferencji tylko oglasza nowosci za posrednictwem TV Trwam.. slyszalem ze chca zaprzestac drukowania Monitora, bo wiekszosc ustaw drukowac ma Fakt.

Platformie tez odbija.

organizuja oficjalna pielgrzymke partyjna do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w ?agiewnikach. W planach bylo spotkanie z abp. Stanisławem Dziwiszem. Platformersi chcą, by metropolita cytuje: “zmobilizował ich do czynienia rzeczy dobrych”.

ktos jeszcze?

w kosciele znow mozna bylo uslyszec o niedzielnym dziele szatana ktory pod postacia Owsiaka zeruje na niewinnych dzieciach… i o jego pysze ktora obwieszcza na plakatach.

kiedys stracilem calkowicie wiare w Boga.

potem dzieki P. odzyskalem wiare… ale po kilk latach stwierdzam ze nie odnajduje sie w polskim kosciele.

w kosciele w ktorym na mszy dla mlodziezy slysze jak straszny grzech popelniamy uprawiajac sex przed slubem, czy uzywajac chemicznych srodkow antykoncepcyjnych.

z kazdym dniem coraz mniej rozumiem polski katolicyzm.

nie, nie jestem zbuntowanym nastolatkiem. jestem po pieciu latach religioznawstwa, znam nasza historie… kiedys kosciol bym filarem ‘podziemnego’ panstwa. chyba nie sklamie ze dzieki instytucji kosciola mamy dzis demokracje.

ale co z tego skoro w dzisiejszych czasach ksiadz przestaje byc dla mnie partnerem w rozmowie.

jesli kosciol chce pomagac ludziom musi ich zrozumiec. a nie wiem jak ksiadz ma zrozumiec moje klopoty z kobieta, skoro swoja ostatnia mial 20 lat temu.

jestesmy swiadkami upadku moralnosci w strukturach kosciola.. czemu?

bo kosciol wobec malej ilosci nowych powolan przyjmuje kazdego.

czemu w naszym kosciele ksieza wciaz zyja w celibacie?

no chyba nie dlatego ze tak mowi Biblia?:>

czy nie wolelibyscie pogadac z ksiedzem, ktory na skarge ‘ehh.. co ja mam z dziecmi’ odpowiedzial by ‘a co ja mam z moimi..’. co moze mi powiedziec ksiadz o klopotach malzenskich poza wyuczona formolka z podrecznika? zeby kochac zone, szanowac ja… wspierac.

a jakies praktyczne przyklady?

upss.. zapomnialem ze ksiadz nie moze. przynajmniej oficjalnie.

ostatnio jesli wchodze do kosciola to na 10 minut. pomodlic sie i wyjsc. nie czuje sie tam dobrze.

kosciol jest slaby. jest kolosem na glinianych nogach, ktory nie potrafi poradzic sobie z nowotworami typu Rydzyka czy Jankowskiego.

Jan Pawel II odszedl? zabraklo autorytetu do ktorego mozna by sie odwolac? no to sie pomeczymy.

Nie zamierzam zaprzeczac temu ze Jan Pawel byl wielkim czlowiekiem, ktory za samo przelamywanie granic miedzy religiami powinien co roku otrzymywac pokojowego Nobla. ale jednoczesnie trzeba zauwazyc jak wielkim betonem religijnym byl nasz papiez.

mial fantastyczny dar nawiazywania kontaktu z mlodzieza?

jasssnee.. ale co na to mlodziez?

przyjdzie na spotkanie, poslucha, poklaszcze, odspiewa barke… potem rano lyknie tabletke i przespi sie ze swoim chlopakiem.

i czy sposob winic tu kogos?!

wczoraj rozmawialismy o naszych rodzicach… jeszcze 50 lat temu nowozency zamieszkiwali ze soba dopiero po slubie.. ja nie widze szansy aby ozenic sie z kobieta ktora nie przemieszka ze mna kilku lat.

czemu?

bo tak. bo wiem jak trudnym czlowiekiem jestem a nie lubie rozwodow.

a co na to by powiedzial kosciol?

jak sadzisz P. co by ksiadz powiedzial o Twoim zyciu osobistym?

gorsze od mieszania kosciola w zycie rodzinne jest mieszanie go w polityke, a to stopniowo mozemy obserwowac.

boje sie.

niedlugo obok paszportu RP, trzeba bedzie miec legitymacje Polskiego Katolika.

podczerwien sumienia…

Posted in Uncategorized by kane on the January 7th, 2006

Pamietacie jak Waldemar Milewicz zginal w Iraku?

jedna z gazet wylamala sie z dziennikarskiej umowy i wydrukowala zdjecia martwego korespondenta TVP.

pojawila sie wtedy ogolnospoleczna dyskusja na temat moralnosci mediow…

minelo kilka miesiecy. koniec tematu.

wczoraj idac do pracy kupowalem w kiosku gazete. to co zobaczylem nieco mna wstrzasnelo. na kiosku jest zamocowany taki stand. na ktorym zawsze wisi aktualne wydanie Faktu/SE (nie pamietam). na ostatniej stronie (tej pokazanej jako ‘reklama’) moglismy zobaczyc reportaz z samobojczej smierci pewnej angielki.

doslownie fotoreportaz. trzy ujecia. kobieta stoi na dachu. leci, i ujecie na lezace na ulicy zwloki.

zastanawiam sie jak bardzo bliscy jestesmy dehumanizacji, skoro skutecznym chwytem marketingowym staje sie ukazanie dramatu ludzkiego samobojstwa.

przeciez w tej gazecie nie bedzie studium psychologicznego zmarlej osoby. nikt w pracy doktorskiej nie powie co pchnelo ja do tak tragicznego wyboru i czy mozna bylo temu zaradzic.

napisza jedynie o tym ze zostawila trojke dzieci, ze mozg rozlal sie po ulicy a na Tamizie ubylo trzy.

ale przeciez dla wydawcy liczy sie ta zlotowka, ktora kupujacy zostawi w kiosku, angielka jest ok. w koncu pomogla podniesc sprzedaz.

co jeszcze nas czeka?

song: Danzig - Blood and Tears

zylo raz przyjaciol dwoch, jeden mieli smak i sluch…

Posted in Uncategorized by kane on the January 2nd, 2006

sylwek spedzony w poznaniu byl super.

pojechalismy juz w piatek, zwiedzilismy miasto, przekasilismy male co nieco (i znow zobaczylismy ze tylko my zyjemy w tak cholernie drogim miescie.), wypilismy kilka piwek, winek, rumu? nooo.. ogolnie zaczelismy zabawe (juz w pociagu, a jak!).

potem byl wieczorny rytual ‘chrapiesz!; wcale ze nieeee’ itd.

w sobote wstalismy skoro swit… wiec o 13 zjedlismy sniadanie.

potem znow zwiedzanie miasta, sylwestrowe zakupy, cos cieplego, dwie godziny wolnego, zeby dziewczyny mogly zalozyc buty i jazda na sylwka…

zaczelismy od imprezki prawnikow… no coz.. widac ze polkneli ostatnia ustawe medialna, bo nieco sztywno bylo i tak serio to poza swietnymi gospodarzami to jakos nikt sie nie chcial integrowac (a moze moja bluza house’a i spodni z gatunku tych ‘wygodnych’ nie pasowaly do najnowszej sukni przyszlej pani prokurator?). chwile przed polnoca chcielismy ich namowic na wyjscie nad malte celem obejrzenia sztucznych ogni nad miastem ale nie dalo rady.. tak wiec odpowiednio sie uzbroiwszy ruszylismy na wycieczke.. oczywiscie nie obylo sie bez zawodow na najladniejszego aniolka na sniegu czy sprawdzania jak sliski jest pomost (szampana oslonilem wlasnym cialem! ale niektore kosci jeszcze mnie bola).

fajerwerki byly sliczne… po pokazie wrocilismy na imprezke, chwilke jeszcze sie pobawilismy i poszlismy na impreze do farmaceutek… no coz… duuuuzo luzniejsza impreza, ludzie wygladali jakby polkneli cos innego niz ustawe, wiec i impreza wydawala sie duzo sympatyczniejsza… tyle ze pozno juz bylo a my nieco zmeczeni. tak wiec nie pamietam po jakim czasie ale zwinelismy sie do domku.

w niedziele znow wstalismy najszybciej jak sie dalo (na 14 byl pociag) i przy sniadaniu wywiazala sie rozmowa do ktorej nawiazuje temat.

Moja kochana P. zaczela nas zabawiac swoimi plytami z przebojami. no wiecie.. typowe przeboje sylwestrowe… New Kind On The Block i inne nowosci, bo jak tlumaczy nie ma jak sciagac ‘nowosci’ (no jasne, outlook nie ma wbudowanej takiej funkcji wiec klapa).

cos chyba mi sie wymsknelo na temat kawalka ktory wlasnie leci, w skutek czego gospodyni sie zapytala czego ja wlasciwie slucham… no i nim zdazylem przegryzc kanapke P. juz udzielila informacji ze kane slucha metalu.

no i luz. i juz opowiesci o tym jak to slucham sepultury i nosilem odwrocone krzyze.

kiedy usilowalem powiedziec ze sepultura to 1/50 tego co slucham, to zostalem dobity ze nie dosc ze slucham Sepultury to jeszcze Korna… a to juz chyba najlepszy dowod na to ze mam spaczony gust.

postanowilem zlagodzic moj wizerunek (nie bylo sensu mowic ze nie przypominam sobie epizodu z odwroconymi krzyzami, bo P. i tak z pewnoscia jak zwykle wszystko by lepiej pamietala i nie bylo by dyskusji) mowiac ze slucham nie metalu tylko rocka i z miejsca uderzylem w klimat Red Hot’ow.. P. odbila pileczke ze przeciez przy tym nie da sie bawic i tu (czego sie nie spodziewala) zgasil ja M. mowiac ze przeciez w piatek w knajpie sie wszyscy przy tym dobrze bawilismy… [nastapilo krepujace milczenie]… temat zostal zmieniony.

kocham moja P. ale wpienia mnie to ze gdziekolwiek sie nie pojawimy to z miejsca moge sie spodziewac tego ze moj potencjalny rozmowca/rozmowczyni wie o mnie tyle ze slucham metalu, mialem dluugie wlosy, lubie ubierac sie na czarno i nosze noz przy sobie. no swietnie. niech doda jeszcze ze uczeszczam na msze (czarne) i uwielbiam zwierzeta (skladac w ofierze)…

great.

wpienia mnie niesamowicie niereformowalnosc mojej Przyjaciolki. cholera nie wiem jak mozna nie rozumiec ze nie kazdy kto slucha Sepultury jest satanista poszukiwanym przez policje za bezczeszczenie cmentarzy.

przyznaje sie, w podstawowce bylem pod silym wplywem starszych kolegow ktorzy zabierali nas i na wlasnorecznie montowanych zestawach audio (pamietam jeszcze pierwszy quadrofoniczny zestaw Saszy) sluchalismy Sepultury, Obituary, Vadera…. oraz Hendrixa, Wagnera, Webbera, Duke Ellingtona.. no wiem, trudno uwierzyc ze dlugowlosi faceci ubrani na czarno, chodzacy w GLANACH(!!!) (przyznaje sie… mam slabosc do tych butow, ale tylko zima i tradycyjne lsniace twarde modele zamienilem na topowe wersje wojskowych butow taktycznych) moga zachwycac sie klasyka jazzu, bluesa czy tez doceniac gitary kunszt Hendrixa. no przeciez my powinnismy tylko koty mordowac.

denerwuje mnie szufladkowanie ludzi. jeszcze bardziej wpienia mnie kiedy robia to najblizsze mi osoby.

tak przyznaje sie… lubie perkusyjne popisy s.p. Doc’a, gitarowe solowki rodem ze starej Metallici czy Sepultury. bo choc bez watpienia trudno w to uwierzyc w tej muzyce szukam piekna a nie glebi przekazu (to tak jakby serio traktowac teksty Rammsteina). czuje sie wrecz lepszy od reszty moich rowiesnikow, bo zamiast sluchac disco-shitu granego na klawiszach i automacie perkusyjnym poznawalem piekna muzyke, w ktora muzycy wkladali dusze, a nie skupiali sie na ’skomplikowanych ukladach scenicznych’ polaczonych z grupowym wyciem ‘uuuu baby’. tak. czuje sie lepszy.

podobnie teraz. czuje sie dobrze kiedy wiem ze slucham emocjonalnie zaangazowanej muzyki. kiedy kolejny raz slucham Czolgu, albo Ballady O Bieli, i gdyby P. nie byla P. to nawet nie przejmowalbym sie jej zdaniem.

niestety nie potrafie ukazac wyzszosci SOAD czy RHCP (bo nie smiem porownywac czegokolwiek do Kaczmarskiego) nad Safri Duo i przegrywam walke, poniewaz Nec Herlukes contra plures.

dziwi mnie tylko fakt ze jestem osoba ktora podrzuca jej plytke Nory, nim ta stanie sie swiatowa gwiazda, puszcza kawalki Lony, nim ten wyda plyte, zabiera na koncerty Pidzamy… a i tak jedynym zespolem ktorego slucham pozostaje wg. niej Sepultura.

…. a ja i tak ja kocham.

nie wiem tylko jak/czy przezyje jej wesele.

song: z dedykacja dla P: Jacek Kaczmarski - Przyjaciele



?yło raz przyjaciół dwóch;

Jeden mieli smak i słuch

I na świat patrzyli takim samym wzrokiem;

A na świecie wojna trwała;

Wojna ludzi rozdzielała;

Oni cało szli przed siebie równym krokiem:

Razem naciskali spust;

Razem brali chleb do ust

I do domów list pisali w jednej chwili;

Walczyć wspólnie było raźniej;

Gdy wokoło krwawe łaźnie;

A po łaźniach raźniej kiedy razem pili.

W tym ich mały dramat tkwił:

Jeden pił i drugi pił;

Lali w gardła co popadło równocześnie;

Lecz choć razem wypijali;

W jednej chwili zakąszali;

Jeden później się upijał drugi wcześniej;

Któryś z nich zobaczył raz

Słup, na który zaraz wlazł -

Milczą dzieje czy był trzeźwy czy pijany;

Wtem krzyk straszny przyjaciela:

Złaź! Zobaczą i zestrzelą!

Gdzie i po co!? Na dół złaź! Na boskie rany!

Czemu zaraz mam być trup?

To jest bardzo dobry słup;

?eby móc poszerzyć sobie horyzonty!

Patrzę w górę i na boki

I niekiepskie mam widoki;

A poza tym sięgam wzrokiem ponad fronty!

Ale ja o ciebie drżę!

Złaź tu do mnie, błagam cię!

Woła druh i odbezpiecza broń w rozpaczy:

Dla twojego dobra przecież

Towarzyszę ci po świecie!

Dla mnie przyjaźń zawsze przyjaźń będzie znaczyć!

Palca spust posłuchał i

Spod chmur ciemnych w barwie krwi

Spadł jak worek ten co szukał śladu gwiazd;

Nikt się nigdy nie dowiedział;

Co zobaczył gdy tam siedział -

Słup, jak słup - a przyjaciela ma się raz!

Jacek Kaczmarski

29.1.1982