:]
po nocy przychodzi dzien, a po burzy jest mokro…
noooo….
jak wczoraj pieklilem sie w pracy to na emulu ktos mnie jednak lubil i jak wrocilem to zobaczylem na dysku niemal caly sezon serialu na ktorego punkcie kiedys mialem fiola…
oczywiscie jak teraz na to patrze to usmiecham sie pod nosem, ale technika nieco poszla do przodu
z amerykancami wszystko sie wyjasnilo, oczywiscie problemu zadnego nie ma… bo ktos zwyczajnie wyslal mi zle dane i po osmiu godzinach szukania wyjscia z tego bagna okazalo sie ze dane nie maja prawa do niczego pasowac, wiec rozwiazania nie ma prawa byc.
na wszelki wypadek z rana zapuscilem Green Day - American Idiot.
syndrom letniego przesilenia…
KURWA!
w niedziele jade na mazury!
i juz. zostawiam ten burdel, niech sie wali.
bede mial tydzien spokoju.
amerykance wlasnie przegieli pale w sposob ostateczny.
nie wiem kto ich robil, bo nawet krowa jest od nich bardziej bystra.
mam tego dosyc.
wysle kilka maili z akronimami FFS, OMFG i L2T…. i wysiadam.
ostatni bezpiecznik wlasnie sie przepalil.
z okazji dlugiego weekendu postanowilem zachorowac…
bez watpienia sa faceci, ktorzy nie powinni chorowac.
ogolnie ciezko mi zlapac cos ciezszego niz katar. raczej chodza po mnie wypadki losowe. (co poniekad moze miec zwiazek z dosc ciekawymi i nie do konca bezpiecznymi sposobami spedzania wolnego czasu
ale kazdemu zdarza sie zachorowac, mnie rowniez.. raz na dwa lata. ale wtedy to sie lepiej nie zblizac, raz, ze humor wisielczy, dwa, wygladam jak zombie, trzy, moga sie pojawic pogloski ze biore kogos na litosc ![]()
zaczelo sie od wieczora kiedy ojciec zaproponowal mi piwo, bo czteropak sie latwiej nosi. wzialem flaszke, otworzylem, pociagnalem dwa lyki i podziekowalem.
-O Ho! (pomyslalem)
-bede chory!
jak pomyslalem tak tez zrobilem (teraz juz wiem ze trzeba bylo pomyslec dwa razy) i noc spedzilem trzesac sie pod koldra pod dwiema koldrami. nad ranem poczulem sie lepiej i bylem w stanie poszukac termometru, powiadomilem tez Rodzicielke ze zamierzam znow zmienic sie w nieznosnego bahora. Termometr potwierdzil ze goraczka spadla i kolorowa kreska zatrzymala sie kolo 40 stopnia.
wkrotce potem rodzicielka wrocila z zapasem antybiotykow i innych bialych trucizn i przez kolejne cztery dni poznawalem uroki diety kleikowo wodnej.
dziewczyny, musicie tego sprobowac!
w miedzyczasie oczywiscie byly nawroty goraczki charakteryzujace sie kapielami w zimnej wodzie o 3am, spanie oblozonym butelkami z zimna kranowa, wrzaskami na domownikow zeby sprawdzili kto pali, bo ja na 100% czuje papierosy w moim pokoju itp itd…
dzis mamy imieninowa impreze ojca… z tej gory smakowitosci jedzeniowo trunkowych, poczestuja mnie moze mieta i galaretka… i to bez truskawek i bitej smietany.
kurfa.
PS.
jeszcze nie mam wpisu, ale wg. informacjiktore widziala A. to zdalem TECe :]
tak wiec poznanie wieziennej subkutury od srodka odkladam na czas nieokreslony.
TEC comes, TEC goes…
i koniec…
napisane ostatnie kolokwium z Technik Cyfrowych.
jesli wynik bedzie negatywny to zostaje poniedzialkowe roczne kolokwium poprawkowe, ktore ma zdawalnosc 1% (slownie: jeden procent).
mielismy pisac ok 9.
wstalem wiec o 6 i z zapasem porannej mocy tworczej pojechalem na uczelni… zaczelismy pisac o 11.30 kiedy to bylem prawie 6h po wstaniu, po dosyc krotkiej nocy.
na szczescie zadania byly fair i dalo sie je rozwiazac.
ale ostrzegam, ze jesli nie zalicze to nastepne podejscie za 15 lat, jak wypuszcza mnie za wzorowe zachowanie.
o ostatnim z brakujacych egzaminow nic nie wiadomo… tak wiec cos mi mowi ze przepisze sie na magistra :/
tydzien temu dostalem propozycje pracy w londynie… ale oczywiscie musze miec dyplom. czyli chyba jeszcze pieprzone dwa lata :/ ale za to nie bede musial juz wracac konczyc edukacji :]
song: Hey - Nadzieja
dziekujemy Ci Kaligulo..
jak wlasnie poinformaowal portal Gazeta.pl:
“Informacje Wojciecha Wierzejskiego są nieporozumieniem” - tak doniesienia posła LPR skomentował w środę w rozmowie z PAP rzecznik rządu Konrad Ciesiołkiewicz. Rzecznik zaprzeczył, jakoby premier polecił szefowi MSWiA zwrócenie się do wojewody mazowieckiego o unieważnienie zgody na Paradę Równości. Podkreślił, że premier nie ma tego rodzaju kompetencji. Jak dodał, “o faktycznych decyzjach i poleceniach szefa rządu stara się (rzecznik) osobiście i rzetelnie informować dziennikarzy”.
jak wiadac pan Wierzejski,zamowil (znanym wsrod wszechpolakoof gestem) o jedno piwo za duzo i cos mu sie przywidzialo…
song: naloz czapke skinie!
Kaligulo, zlituj sie nad nami…
Kaligula chcial mianowac swego konia senatorem…
Polacy wyniesli durna szkape na stanowisko ministra edukacji.
najnowsze informacje (za Onet.pl):
“Premier Kazimierz Marcinkiewicz polecił ministrowi Ludwikowi Dornowi, aby ten zwrócił się do wojewody mazowieckiego o unieważnienie zgody na Paradę Równości” - poinformował poseł Wojciech Wierzejski (LPR).
Wierzejski poinformował też, że na posiedzeniu rządu premier Kazimierz Marcinkiewicz polecił ministrowi spraw wewnętrznych i administracji Ludwikowi Dornowi, aby ten zwrócił się do wojewody mazowieckiego o unieważnienie zgody na Paradę Równości, która w sobotę miała się odbyć w Warszawie, ze względu na “możliwość zagrożenia bezpieczeństwa publicznego”.
Jak dodał, Marcinkiewicz zrobił to na wniosek wicepremiera i ministra edukacji Romana Giertycha.
tak oto najrozsadniejszy czlowiek, ktory wydawal sie ostatnia nadzieja na trzymanie tej brunatno-czerwono-moherowej wybranej w demokratycznych wyborach holoty w ryzach, okazuje sie tchorzem, ktory ugina sie pod presja Naszej Szkapy, ktora rownie dobrze mogla zostac ministrem gospodarki morskiej, albo ministrem spraw miedzyplanetarnych.
bo i o edukacji i o polityce miedzyplanetarnej wie tyle samo.
Jesli wojewoda mazowiecki odwola pozwolenie to chyba nie pozostanie nam nic innego jak swiadome lamanie prawa poprzez swiadome uczestnictwo w nielegalnym zgromadzeniu…
najbardziej wkurwiajace jest tylko ze ta brunatna holota poslugujaca sie pseudo patriotyczna filozofia przejdzie przez miasto legalnie.
bo kto zabroni tego pupilkom ministra?
i jak tu normalny czlowiek ma sie nie stresowac?
songu nie bedzie, bedzie haslo:
homofobia - to sie leczy!
az strach otworzyc lodowke…
idac do pracy uslyszalem w radio ‘dance remix’ narcotic - liquido.
z pewna taka niesmialoscia czekam na dance’owe wersje Hey Joe, Sanitarium, Stairway to Heaven i obowiazkowo Numer Of The Beast (pozdrawiam wszystkich dlugowlosych odzianych w skory, ktorzy wczoraj obrywali woda swiecona)…
humor poprawil mi Merlin.pl ktory dostarczyl mi dzis trzy sliczne plytki… i nie ma tam, kurfa, zadnych juicy beatow.
song: Kult - 3 gwiazdy.
niezwykle udany poranek…
Pojawiła się w moim życiu nagle, ale odrazu nim zawładnęła. Nasze spotkanie o 10 nad ranem wstrząsnęło mną potężnie. Nie mogłem oderwać od niej wzroku, wyglądała tak kusząco. W końcu zacząłem szykować kawę, ale ciągle o tym myślałem….
Na górze było tak samo. Ledwo się rozebrałem pomyślałem o niej. Cały czas kombinowałem jak się do niej najszybciej dobrać. W końcu to nie jest zdrowe być ciągle w stresie, ciągle o kimś myśleć. Ale nie udało się. Ona tama była. I czekała na mnie. I wiedziałem, że pragnie abym ją rozebrał.
Już po dziesięciu minutach wiedziałem, że jesteśmy dla siebie stworzeni…
Od dzisiaj będziemy już razem… Ja i Coma…
song: Coma - Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii ?więtych Znaków
na kolana chamy!
8h pracy (no dobra… szesc..) i gotowe.
kilka ksiazek, manuale, guru informatyczny obok i nie naginajac zasad serfujemy po serwerach amerykancow, sciagajac co chcemy, jak chcemy i gdzie chcemy…
albo bedzie ban, albo szacun, albo nie zauwaza i to jest najbardziej prawdopodobne…
song na dzis.. I feel so good..