War Journal


pierwszy raz zgadzam sie z Kaczucha!

Posted in Uncategorized by kane on the September 28th, 2006

no troche mi wstyd ale musze to przyznac.. zgadzam sie z Kaczucha.

ja rowniez uwazam ze rozmowa Begerowej byla ‘podla dziennikarska prowokacja’.

Ale w odroznieniu od pisowskiego betonu nie zadaje sobie pytania ‘jako mozna bylo przeprowadzic tak podla prowokacje’, tylko ‘jak to sie stalo ze ta prowokacja byla skuteczna’.

czy jesli w policyjnej prowokacji bede chcial sprzedac kilka karabinow i mala bombke - nadziewana prochem, to powinno sie scigac mnie, za posiadanie broni i handel nia, czy policjantow za to ze chcieli ta bron kupic?

tak. chcialbym prawa i sprawiedliwosci.

a prawo nazywa to co sie stalo ‘korupcja’, a sprawiedliwosc powinna nagrodzic to jakims wyrokiem.

jesli mialbym powiedziec co mnie cieszy najbardziej, to to, ze bordowy romek definitywnie wylecial z rzadu :D

spieszmy sie karmic kaczki… tak szybko odchodza.

poniedzialek

Posted in Uncategorized by kane on the September 25th, 2006

w tym tygodniu wspolpraca ze wszystkimi producentami przebiega swietnie.

zero prroblemow, spieprzonych plyt, blednych metadanych, previewsow w CMYKu…

…. i przepelniony tym optymizmem boje sie otworzyc poczte aby nie zepsuc tych pieknych 11 minut owocnej wspolpracy.

trzydziesci lat temu powstal Komitet Obrony Robotników. Pamiętamy.

Posted in Uncategorized by kane on the September 23rd, 2006



„Nie jest to może perspektywa rozweselająca, ale nie jest fantazyjna, w odróżnieniu od tych perspektyw, które każą liczyć na cud, na pomoc zewnętrzną lub na automatyczną samonaprawę zgrzytającego mechanizmu pozostawionego własnemu bezwładowi. Istotne jest, że środki presji znajdują się pod ręką, są w dyspozycji niemal każdego. Polegają tylko na wyciąganiu konsekwencji z najprostszych przykazań, które zakazują przemilczania świństw, czapkowania przed panem, wyłudzania jałmużny za pokorę i innych podobnych zachowań. Z własnej godności czerpiemy prawo, aby stare słowa »wolność «, »sprawiedliwość « i »Polska « móc wypowiadać pełnym głosem”



Leszek Kołakowski - ‘Tezy’ (’Kultura’ - 1971)

student? nie chuligan…

Posted in Uncategorized by kane on the September 22nd, 2006

ehhh… nosil wilk razy kilka..

wiec, postanowilem wrocic do chamskiego sportu zwanego studiowaniem. tak wiec za tydzien dolacze do elitarnego grona na elitarnej uczelni i bede sie chlonac wiedze aby jak najszybciej stad uciec.

rano ubralem sie jak na wage rozmowy przystalo i udalem sie na ukochana uczelnie.

rozmowa sie odbyla, zostalem przyjety, oczywiscie wkopalem sie jak glupi w temat magisterki, ktory interesuje kerownika katedry, a mnie troszke mniej… ale moze da sie jeszcze odkrecic ;)

juz wiem skad sie biora stereotypy dotyczace informatykow.

bylo nas z 40 osob… 32 ubrane schludnie. nie mowie ze pelne garnitury, ale porzadne spodnie, czyste koszule, wypastowane buty.

no i osmiu facetow. sztruksowe spodnie, bluza dresowa lub koszulka jak na silownie, obowiazkowa saszetka przy pasku, dwa dlugopisy wpiete za kolnierzem, trzydniowy zarost i przetluszczone wlosy.

nowa narybek katedry Sieci Komputerowych.

song: Raz, Dwa, Trzy - przetrwaja.

gdyby Bog nie chcial aby ludzie latali, nie dawal by nam skrzydel.

Posted in Uncategorized by kane on the September 15th, 2006

no dobra…

mam materialy, moge napisac :]

z racji tego ze nie moglbym uczestniczyc w wieczorze panienskim P. postanowilismy zrobic sobie taki specjalny dzien dla nas… tak zebysmy to zapamietali.

bungee jest ograne,

schlanie sie do nieprzytomnosci i turlanie po dywanie juz tez praktykowalismy, zreszta nie ma to nic wspolnego z zalozeniem pamietania tego dnia,

na strzelnice po ostatnich wydarzeniach juz nas nie wpuszcza.

dwa dni w internecie i znalazlem cos niezlego.

nic tak nie cementuje przyjazni jak wspolne szukanie polnych drog (obwodnica Legionowa), dyskusje z miejscowa ludnoscia ‘panie.. dwadziescia lat tu mieszkam to tej drogi nie widzialem.. i co ze na mapie jest… kartografa jebany’ (na wszelki wypadek P. miala kilka koralikow na trade), podziwianie podmiejskich psiakow i skok spadochronowy.

na wszelki wypadek nie zostawilismy informacji o naszych planach ani znajomym (latwiej jest stworzyc scieme gdy nikt nie zna prawdziwej wersji) ani rodzinom (ahhh ten romantyczny mit wspolnej ucieczki w nieznane przed rodzinami, ktore nie chca naszego wspolnego szczescia) to na wypadek jakby cos nawalilo i obsluga lotniska musiala nas sprzatac grabkami z trawiastego pasa startowego.

no ale po rozwianiu wstepnych watpliwosci zdecydowalismy sie opuscic Srebrna Strzale (caly czas uwazam ze Czerwona Strzala byla lepsza… nawet jesli nie miala klimy) i zaczelismy skradac sie w kiernku pasa startowego.

P. oczywiscie zaczela panikowac na widok polowego szpitala i karetki, ale szybko ja uspokoilem (ambulatorium polowe 50km od warszawy nie jest miejscem do ktorego bym sie chcial zblizac… nie wazne jakie maja tam pielegniarki).

zaraz przy wejsciu spotkalismy naszego instruktora (oczywiscie jako ten pierwszy ‘wybierajacy’ wybral sobie P. do skoku), a zaraz potem ja poznalem swojego instruktora.

o ile moja czesc nauki na ziemi ograniczyla sie do ‘lap kombinezon i przebierz sie w przyczepie’ tak P. pewnie kombinezon zapinal sam kerownik lotniska, bo na filmie ze szkolenia dookola niej stoi z dziesieciu chlopa.

slyszalem ze ‘na gorze’ jest chlodnawo.. sadzilem wiec ze jest to swietna okazja do zaprezentowania P. przydatnosci moich super desantowych butow z najnowszych tworzyw, uzywanych przez NASA, komandosow, policjantow i bande zdziecinnialych milosnikow militariow. tak wiec wyszedlem w moich Hi-Techach z przyczepy… instruktor popatrzyl sie na mnie.. usmiechnal sie i wskazal na swoje… sandalki.. no coz. widac nie jest tak zimno

czekajac az obsluga wypusci P. z hangaru zdazylem sie napic, najesc, wyliczyc przyspieszenie z jakim bede spadal, oszacowac wielkosc leja jaki moglbym po sobie zostawic i zastanowic sie czy z pewnoscia jestem gotow na ta przejazdzke. (wspominalem Wam ze cierpialem na klaustrobie pojawiajaca sie wraz ze spora wysokoscia? i.e. wlazlem na wezuwiusza, rysy, latam samolotami. ale w momencie gdy winda mija 10 pietro zaczynam przypominac sobie wzory na energie kinetyczna, na wiezach widokowych nawet nie podchodze do barierki, a lot ruskim smiglowcem w wiekszosci spedzilem zastanawiajac sie z ilu innych smiglowcow ruscy zlozyli ten)

no ale wypuscili ja wreszcie… (usmiech od ucha do ucha… ja nie wiem co oni tam robili, ale w koncu to mial byc odpowiednik wieczoru panienskiego, wiec… )

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Pszczoolki male dwie… czyli ja i P.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Ohhh… jaki on ma boski tylek..

przeszlismy wiec odprawe przed wylotem, podpisalismy jakis swistek papieru i udalismy sie do samolotu (na zdjeciach widac jak P. patrzy na moj super tylek…). w samolocie jak to w kazdym polskim samolocie, ciasno, duszno, wszystkie napisy po rosyjsku. ten na szczescie nie mial dziur po kulach - widac nie latal na kaukazie.

na pokladzie instruktor P. caly czas cos do niej gadal…. podczas gdy moj… usiadl na podlodze i probowal kimac opierajac sie na moich nogach. boossskkkooo!

no ale potem.. P. usiadla swojemu instruktorowi na kolankach… a ja musialem zrobic podowny manewr z moim. dziwnie sie czulem.. bo od dwudziestu lat nie siedzialem na kolanach zadnego faceta… a ten jeszcze nie zapytal sie mnie czy bylem grzeczny i jaki chce prezent. skandal.

potem malymi kroczkami doczlapalismy sie do drzwi.. nadal uwazam ze prosciej i szybciej by poszlo jakbym go wzial na plecy, ale upieral sie ze mamy isc krok za kroczkiem. jak chce.

wszystkim ktorzy podobnie jak ja mysleli ze skacze sie na brzuch, gratuluje.. tak sie skacze wszedzie poza tandemami. tutaj nurkujesz glowa w dol. wrazenie o tyle niezapomniane o ile wiesz ze hmmm… ’spadasz’ 200km/h glowa w dol.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

jesli h=4000m a v=55m/s to h/v=73s za tyle twoj mozg spotka sie z kretami, jesli zapomnisz za ktora linke trzeba pociagnac

a co potem?

no coz. spelnia sie dowcip o Niemcu, Francuzie, Polaku i wodospadzie Niagara.

przez te kilka minut jedynymi slowami jakie pamietalem byly ‘ku*wa’, ‘ja pierd*le’, ‘ale zaje*iscie’, ‘nie, dziekuje nie pale’.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

a niebo jest wtedy niebieskie…

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

moze maly spacer w chmurach?

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

za sekunde spore ‘jebuuut’ i wyrwie nas do gory

massssakra..

maaassssaaaakkkrraa.. widok jest taki ze nie zdazylem poszukac warszawy, krowy i drogi na ostroleke.

najzwyczajniej brak mi slow aby opisac co czujesz jak wychodzac z chmur widzisz w dole lotnisko wielkosci pudelka zapalek, a samolot w ktorym siedzi 20 luda wyglada jak szpilka.

to TRZEBA zobaczyc.

wyszedl mi nawet piekny nawrot nad lotniskiem :D ale ‘pralke’ sobie odpuscilem ;)

potem nie liczylo sie juz nic…

dobrze ze P. mogla prowadzic, bo ja sie przyznaje ze rece mi sie jeszcze przez godzine trzesly z nadmiaru adrenaliny.

potem powolny (korek w legionowie) powrot do rzeczywistosci i banan przez kilka kolejnych dni.

bylo BOSKO!

polecam taka impreze wszystkim :)