War Journal


Niech na całym świecie wojna….

Posted in życie by kane on the November 29th, 2006

wlasnie wracam z kawki z R.
RRRrrrraaannyyy…. chcialbym kiedys sie tak zakochac jak ona… i zdecydowanie musze wymoc na niej obowiazek zakladania worka na ziemniaki jak sie ze mna spotyka, no ale przynajniej przestala juz zakladac te spodniczki ;)
nie to zebym narzekal na nude, ale przyznaje ze mala ma w sobie cos co niepozwala oderwac od niej oczu.

no to z mojego podworka.. a co na swiecie?
-wygrana PO zostala uznana za powrot Kwasniewskiego na polska scene polityczna
-wkurwilem sie i napisalem do naszego opiekuna u jednego z producentow co sadze o jakosci materialow przesylanych przez ich dzial IT. rzucilem w tle propozycje drugiej pensji dla mnie albo kilku cieplych slow dla ich szefa IT. mam nadzieje ze wybiora pierwsza opcje… chociaz dobrze wiem ze ksiegowa raczej doradzi im opierdolenie informatykow ;)
-rosja stwierdzila ze pora pierdolic konwenanse. zbieglego szpiega otruto Polonem 210. chcecie poczytac co NYT pisze o mocy tego pierwiastka i sposobie jego uzyskania?
tekst w NYT

no ale Putin oficjalnie przeciez mowi ze ‘nikt nie wykluczyl przyczyn naturalnych!’
Drodzy Panstwo.
do juz nie jest jedynie demonstracja sily pt. ‘nie wazne ilu masz ochroniarzy. znajdziemy sposob aby sie ciebie pozbyc’ - jak to mowi moj szef.
moim zdaniem jest to bardziej pokaz bezczelnosci ‘patrzcie. zrzucimy bombe neutronowa i powiemy ze ludzie zgineli przez szkarlatyne. kto sie nam postawi!?’
Jak to Suworow pisal w Akwarium. ’stad jest jedno wyjscie. przez komin. dla niektorych z wiekszymi honorami, dla innych nie. ale wyjscie jest jedno’.
o ile morderstwo Markowa mozna bylo uznac za ‘dyskretne’ tak to bylo jawna demonstracja. uzycie radioaktywnego materialu. podczas spotkania z przedstawicielem FSB. rownie dobrze mogli mu przeslac wizytowke putina nasaczana trucizna.

oczywiscie nie ma co o tym dyskutowac, bo przeciez zadnego wplywu na to nie mamy.
jedyne co mnie cieszy to to ze pozbawilismy Rosjan szans na medal w siatkowce.
mala rzecz… wielka satysfakcja.

nawet cegla kiedys umiera

Posted in Uncategorized by kane on the November 28th, 2006

moja motka juz wydala swoje ostatnie tchnienie (chociaz byle jest zlosliwym babskiem i ozywa jak tylko kontaktuje sie z salonami w celu ustalenia warunkow sprowadzenia nowej kochanki).

na placu boju zostaly dwa modele.

Nokia E60

oraz

Sony Ericsson K800i

Nokia ma wszystko czego wymagam od telefonu biznesowego. niektore rozwiazania nawet bardzo przyszlosciowe…

SE kusi jednak porzadnym (jak na komorke) aparatem i radiem (ktore zawsze mam przy sobie dzieki mojemu iRiverowi).

Z racji tego ze moja A925 aparat ma kojak czupryne nigdy cegielka zdjec nie robilem.

chcialem sie zapytac jak czesto uzywacie swoich komorek do robienia fotek?

bo nie wiem czy kupic tanszego SE i wpakowac do niego karte zeby mi na mp3 starczylo (ale wtedy nici z wakacji bez komorki). czy brac mniejsza_cegielke i na spacery z Terrorystka chodzic z iRiverem….

PS. odpowiedzi prosze nie przysylac SMSem.

kochanie moje najdrozsze

Posted in Uncategorized by kane on the November 25th, 2006

droga P.

kocham Cie bardzo i bardzo przepraszam za to czego sie nasluchalas o sobie na TeamSpeaku.

skad moglem wiedziec ze ta lajza ‘twoj maz’ nie gra na sluchawkach jak kazdy przyzwoity Tauren?

serio uwazam ze nie ma nic zlego w lekkiej damskiej dominacji i to ze dajesz mu klapsy to w sumie jest sexy ;)

nie wiedzialem tez ze macie ustawiona imprezke i ten dran wyciagnal mnie do instancji nic mi nie mowiac ze jest z Toba umowiony.

mam nadzieje ze po odbyciu kary przewidywanej za ten czyn wypuscisz go jeszcze na jakis maly rajdzik twice a week.

bedziesz miala czas na swoje dicho ‘70 i ploty z … kolezankami!

Twoj kochajacy K.

a.k.a

Warscreamer - follower of Earthmother in service of Wrath, High Officer of Diplomatic Solution, Druid of the Mighty Horde.

przeczucie

Posted in Uncategorized by kane on the November 24th, 2006

chcialbym kiedys przestac szukac odbicia rzeczywistosci w wierszach Kaczmarskiego.

Starzy ludzie w autobusie



My starzy ludzie w autobusie

Nie powinniśmy jeździć nim

Lecz nie wybiera ten kto musi

Kto wybrać nie ma w czym

Miejsca już dawno są zajęte

Zostało tyle żeby stać

I czekać aż w uliczki kręte

Autobus zacznie gnać

Dokoła obce plecy tkwią

I wszyscy patrzą gdzieś nad nami

Podczas gdy nasze ręce drżą

Wciąż się mijając z uchwytami!

Szarpnął! Tracimy równowagę

Wspieramy się na byle kim

Kto cofa się jak przed zniewagą

I patrzy wzrokiem złym

A my przeprosić przybrać pozy

Już nie jesteśmy w stanie bo

?renice nasze pełne grozy

W kierowcę wbite są

Kierowca o nas ani dba

Wpatrzony w drogi swojej znaki

To przyhamuje to znów gna

Na swym fotelu tkwiąc okrakiem

A nam dostępu brak do okien

A nam dostępu brak do drzwi

A każdy staje do nas bokiem

I w duchu z niedołęstwa drwi

I na właściwym wyjść przystanku

Nigdy nie było dane nam

W panice lgnąc do drzwi bez klamki

Patrzymy - to nie tam!

Ze skargą do kierowcy znów

Aż ktoś nie przerwie narzekania

Napis wskazując nam bez słów

?e z Nim rozmawiać się zabrania!

Lub pasażerów chór nas zdławi

I dobrotliwie skarci nas

Dwie możliwość nam zostawi:

Pętlę - lub do zajezdni zjazd!

Jacek Kaczmarski

1976

JM aaaaiiii…

Posted in Uncategorized by kane on the November 21st, 2006

Nie wystarczy znać swojej ceny. Trzeba jeszcze orientować się w popycie…

- Jaki jest najlepszy środek zapobiegający zajściu w ciążę?

- Urodzić się mężczyzną…

song:

SOAD - Innervision

my name is bond

Posted in Uncategorized by kane on the November 20th, 2006

nowy Bond…

porazka kompletna.

*main song spiewa facet [WTF?!]

*czolowka jest tak fatalna ze nie chce sie czekac na film

*bond jezdzi nowym fordem mondeo [ROTFL]

*ulegli modzie na wpychanie parkour’u wszedzie… zwyczajny opryszek z dolnej mombasy nagle robi sztuczki jak koles z Banlieue 13.

*czy najczarniejszy charakter zawsze musi miec jakas astme?:>

*panienka czarnego bossa caly film chodzi w jakiejs skorze-latexie.. ze jej sie tylem nie odparzyl…

*po tekscie ‘bond, nawet jakby zostal z ciebie tylko twoj usmiech i kawaleczek malego palca’ to i tak bys byl najwspanialszym mezczyzna na swiecie’ pol sali lezalo ze smiechu, a drugie pol nucilo ‘ill always love you’. ilosc przegadanych-romantycznych momentow jest porazajaca.

key partners

Posted in Uncategorized by kane on the November 16th, 2006

wczoraj byla kolejna towarzyska wizyta.

tym razem przylecial sam szef sprzedazy naszego najwiekszego producenta.

sporo gadania, poboznych zyczen, grozenia kijem i neceniem marchewka.

ze strony IT chcielismy tylko poprosic o kontakt do kogos w ich dziale IT, bo pani z ktora mamy aktualnie kontakt nie wykazuje checi do szybkiego lapania istoty problemu, ani nie ma umiejetnosci przedstawiania rozwiazan. chcielismy wiec kontakt wyzej, aby ominac poziom ’sekretarki’.

z lekkim niedowierzaniem przyjelismy do wiadomosci ze pani na ktorej wieszamy psy to sam dyrektor sekcji IT i najbardziej kumata osoba w tej firmie.

czy ktos sie jeszcze dziwi ze doprowadzenie do porzadku materialow od nich zajmuje dwa tygodnie?

spirits be witdya

Posted in Uncategorized by kane on the November 14th, 2006

nie znalem go nawet roku.
jutro miala byc wielka impreza na Naszej wyspie z okazji pierwszych urodzin naszej Gildii.
nie pamietam kiedy i skad sie wzial. zwyczajnie ktoregos dnia pewien troll postanowil sie przylaczyc do naszego plemienia i razem z nami walczyc ze smokami, demonami, Pradawnymi i przedstawicielami sojuszu, ktorzy byli glupi na tyle aby prowokowac Horde. nazywal sie Massamooney.

byl jedna z tych osob, dla ktorych odwiedzalo sie Moonglade nawet po koszmarnym dniu, zawsze sie przywital, posiedzial na dachu banku i gadal ze swoja zona, albo szykowal sprzet do kolejnej wyprawy do Ahn’Qiraj.

w styczniu mielismy imprezowac u niego w Birmingham.
dzis sie dowiedzialem ze zginal w piatek.

zaluje ze nigdy Cie nie usciskam Stu.
Wrath, Diplomatic Solution, Moonglade nigdy Cie nie zapomni!

spirits be witdya…

nic mi sie nie chce :]

Posted in Uncategorized by kane on the November 6th, 2006

od dluzszego czasu mialem napisac notke, ale oczywiscie nie bylo czasu…

oczywiscie mialem napisac co sadze o tragedii w Gdansku, ale nie napisze. powiedziano juz tyle ze nic nowego nie powiem. zwlaszcza ze bywam dosc radykalny w osodach i moje moga byc zle zrozumiane, a nie mam czasu i ochoty ich tlumaczyc.

ostatnio sporo bylo imprezek.. i dzieki nim poznaje nieco moje miasto.

jakis czas temu (miniowy jeszcze byly na miescie wiec bylo to kolo wrzesnia) idac do pracy widzialem nastepujaca scenke.

ide ‘pod prad’ wzdluz jednokierunkowej rakowieckiej. godzina pozna-popoludniowa, i nagle widze pijaka, ktory srodkiej rakowieckiej idzie zataczajac sie od chodnika do barierki blokujac calkowicie ruch. i tak obserwuje go przez 50 metrow.

nagle za nim widze radiowoz strazy miejskiej, staje czekajac na show. wiecie co sie stalo?

radiowoz skrecil na chodnik, przepuscil 6 samochodow - tak aby stracic pijaczka z oczu, wlaczyl sie do ruchu i szybko skrecil w bok aby ulotnic sie z okolicy…. jeszcze pijak by radiowoz zabrudzil!

to samo widzialem jadac na impreze do White’a. siedze w tramwaju i widze ze z przystanku autobusowego na Aleje AL wychodzi koles wyraznie pod wplywem kilku piw i dyskutujac przez komorke chodzi po wszystkich pasach…. widze tez patrol PrawiePolicji, ktory widzac pijaczka zawraca natychmiast w strone pragi.

w jaki sposob mamy walczyc z gangsterka w naszym kraju skoro nie chce sie policji walczyc z pijaczkami?

co dalej?

z parapetowy u Panny K. wyszla kolacja we troje… wpadlem na kolacje z jednym winkiem… skonczylo sie na sniadaniu i lekkim zaklopotaniu przy liczeniu oproznionych buteleczek po winku ;)

no ale nikt nie powie ze mieszkanko nie zostalo ochrzczone :]

bylo przemilo i z checia ponownie wpadne z wizyta!

mialem okazje porozmawiac prywatnie z osoba, ktora ma informacje na temat poziomu plac moich odpowiednikow na zachodzie.

za poziom odniesienia posluzyl mi samochod, ktory aktualnie znajduje sie na mojej liscie marzen.

u mnie na taki samochod, odkladajac cala pensje musialbym oszczedzac 173 miesiace. moj odpowiednik z londynu moze go miec w 13 miesiecy.

przepraszam, ale nie wiem co by sie musialo stac abym tu zostal…

powoli usypiam na cwiczeniach z zarzadzania projektami wiec lepiej skoncze ta notke ;)

zaraz ide z P. na cos do picia bo moje biedactwo dopadla jesienna deprecha i trzeba czyms sie rozgrzac ;)