born to be wild!
Zakończyłem pierwszą lekcję jazdy na motocyklu.
Było bosko, oczywiście trzeba kilka elementów dopracować, bo na tych bestiach przesunięcie ręki o pół centymetra sprawia ze motor chce koniecznie uciekać spod ciebie…. a na moją wagę polecane są motory z dwukrotnie większą pojemnością.
Chwilowo przeszukuje miasto w poszukiwaniu kasku. Byłem już w większości najpopularniejszych sklepów..i odesłali mnie z kwitkiem… potrójnych XLek nie robią.
Nawet jazda na żerań na 6am nie jest straszna jak wiesz ze zaraz wsiądziesz na piękną Hondę.
niektóre rzeczy się nie zmieniają..
Zakończyłem zajęcia z ratownictwa.
Zupelnie jak na PO w liceum, na końcowym egzaminie wpierw połamałem fantomowi żebra, a potem urwałem głowę.
Za drugim razem było jednak dużo lepiej i pani ratownik stwierdziła, że chciała by być przeze mnie ratowaną.
Jeśli o mnie chodzi.. nie mam nic przeciwko.
o zmianach na lepsze :)
1) Zmieniam pracę. Po dwóch latach chcę spróbować czegoś nowego. Zwłaszcza jak po zamieszczeniu mojego CV w goldenline otrzymałem masę telefonów i maili, a odpowiedzi od headhunterów przychodzą niemal w 80%. W tym tygodniu mam cztery rozmowy. Zobaczymy.
2) Leżąc w piątek w wyrku, podczas rozmowy z P. postanowiłem zapisać się na prawko na motocykl. Tak więc weekend spędziliśmy na wykładach i łapiąc się, że czasem mamy farta, że jeszcze nie mamy punktów.
3) Zacząłem zwracać uwagę na bannery ’sprzedam mieszkanie’ rozwieszone po kabatach. Wszystko będzie zależało od podwyżki i kilku rozmów.
4) Jest dobrze :]
Koleje chcą wygrać z tanimi liniami lotniczymi
Koleje chcą wygrać z tanimi liniami lotniczymi proszę bardzo.
“Przejazd z Londynu do Paryża trwać będzie zaledwie 2 godz. 15 minut“, “TGV, jadąc z prędkością 320 km/h, skróci podróż z Paryża do Stuttgartu z czterech do dwóch godzin“, “silna strona sojuszu to ceny biletów - nie powinny przekraczać 30 euro.“, ” Na razie Polska nie jest brana pod uwagę, m.in. z powodu wieloletnich zaniedbań infrastruktury kolejowej.”
30 euro to tyle ile płaci się PKP za pięcio godzinną podróż PKP z Warszawy do Berlina w Eurocity z toaletami z “późnego Gierka”.
Zdaje się że za dwa lata taniej, szybciej i wygodniej będzie polecieć do Wiednia/Amsterdamu i przesiąść się w pociąg, niż pchać się PKP.
Tak, mam świadomość, że ostatnio wyłącznie narzekam na nasz kraj.
I nie widzę powodów dla których mógłbym przestać…
song: Korn - Wake Up Hate!
o granicy, która dzieli Europę na wschodnią i zachodnią…
O granicy, która dzieli Europę na wschodnią i zachodnią…
Część weekendu majowego spędziłem w Belinie.
Kolega kupił mieszkanie i była mała parapetówka.
Nie wiem czemu, ale od zawsze Berlin kojarzył mi się źle. W sumie byłem tam raz jako dzieciak i niespecjalnie mam prawo coś pamiętać, może to sprawa słynnych piosenek ‘Berlin zachodni, berlin zachodni. Tu stoi Polak co drugi chodnik’?
Pierwsze co czujesz to przyspieszenie po przekroczeniu granicy. Podróż pociągiem jest wciąż trzykrotnie tańsza i przy tak krótkim dystansie czasem nawet bardziej opłacalna czasowo. Kłopot w tym, że po polskich torach sztandarowy pociąg polskich linii Euro City szarpie jak subaru impreza na puławskiej w porannym korku. Kawy zamawiać nie ma sensu, bo połowę i tak znajdziesz na stoliku.
Tuż po przekroczeniu granicy, dostajesz nową ciuchcie do zabawy i nagle pociąg staje się szybszy, cichszy i podróż jest przyjemnością.
Jedna uwaga. Na terenie Polski, wszystkie komunikaty podawane są po polsku i po angielsku. Po stronie niemieckiej, wyłącznie po niemiecku.
Żeby zakończyć temat PKP… w drodze powrotnej o 40 minutowym opóźnieniu związanym z przebudową torowiska poinformowano nas w momencie jak pociąg stanął na mijance. Jakby nie można było tego zrobić w momencie wyjazdu aby dać ludziom godzine więcej na zmianę biletów albo poinformowanie kogoś!
ale ok. jesteśmy w Belinie.
Pierwsze co widzisz to dworzec główny.
Każdy berlińczyk twierdził że utopiono w nim kilkanaście milionów za dużo ‘i w sumie to po cholerę go stawiali, skoro jest już dworzec wschodni i zachodni?!’ coż. mieszkaniec Berlina nie doceni fenomenalnej organizacji dworca, informacji w kazdym języku na każdym kroku, podświetlanych tablic wskazujących perony, tak że nawet jeśli nie znasz liczebników w żadnym języku, ale masz bilet to sobie poradzisz.
Co by nie mówić, to komunikacja jest czymś co Niemcy powinni opatentować i uczyć inne kraje jak budować sieci komunikacji miejskiej.
Samo miasto jest… nieprzyzwoicie piękne.
Nie mówię tu o poziomie życia, o tym że na światłach widzisz trzy BWM serii 7, a za nimi Porsche. Raczej o tym, że każdy uliczny kosz na śmieci występuje w czterech odmianach. Przetwarzanie odpadów widać na każdym kroku.
Jestem niemal pewien, że o ile mogę przebiec przez ulicę szerokości Marszałkowskiej na oczach policjanta, a ten nie zareaguje (jak sie potem okaże, berlińska policja ma inne rzeczy do roboty), ale mogę się założyć, że wyrzucenie papierka na ulice kończy się publiczną chłostą i trzema dniami karceru.
Moja wizyta przypadkowo zbiegła się z Corocznymi Zamieszkami zwanymi też Dniem Pracy. Zwiedzając miasto zobaczyłem betonowe zapory przeciwczołgowe ustawione na jednej z ulic. Zapytałem się gospodarza czy to w związku z tymi zamieszkami, a ten odpowiedział, że nic podobnego, tyle że czterysta metrów dalej jest ambasada brytyjska no i tak te blokady stoją tu od czasów ‘11 września’, i żebym sie nie dziwił bo nie widziałem jeszcze ambasady amerykańskiej.
Pamiętam jak czekając na Naffi mogłem obserwować zabezpieczenia ambasady amerykańskiej, ale w porównaniu z zamknięciem dwoch ulic w środku Berlina to polskie zabezpieczenia są… rozbrajająco rozczulające (co nie zmienia faktu, że wolę nasze rozwiązania
)
Berlin jest również niesamowicie bogaty jeśli myślimy o mniejszościach kulturowych, nie mamy tam ‘knajpy chińskiej’ tylko wyraźny podział na chińskie, wietnamskie, tajskie, japońskie, kuchnie laosu. Usiadłem ze znajomymi w piątek i zapytałem się kiedy widzieli ostatnio ‘prawdziwego punka’. Odpowiedzi były różne, od tygodnia do miesiąca, w zależności od tego czy ktoś pracuje z jednym czy nie
. W berlinie ilość młodzieżowych subkultur jest czasem przerażająca.
Kiedy pod sklepem zobaczyłem grupę ubraną nadwyraz kolorowo byłem przekonany, że zaraz zostanę przekonany aby dorzucić się do browara.. okazało się jednak że moje ’stosunkowe krótkie włosy’ przekonały ich, że nie warto ze mną gadać. Dopiero gospodarz wytłumaczył mi, że Berlin ma dzielnice gdzie nie wchodzi się mając irokeza, majac za krótkie włosy (bez przewodnika), gdzie nie wchodzi się nie będąc białym, czy nie wjeżdza samochodem jeśli nie słuchasz aktualnie muzyki z reklamy kit-kata.
Jednak nie wygląda to jak w Anglii, nie ma ‘gett’ a jedynie przed każdą bramą siedzi dwóch rosłych panów, pilnujących bezpieczeństwa.
Przeszliśmy się przez arabską dzielnicę chcąc zjeść coś specjalnego. Kolega mówi ze wbrew pozorom to jedno z najbezpieczniejszych miejsc w Belinie. Oczywiście mój instynkt szalał widząc przy każdej knajpie kolejnych goryli, ale Jens uspokajał, że ci ludzie są tak zorganizowani, że jakby przypadkowo ktoś chciał narozrabiać na tej ulicy to szybko by się to skończyło.
(offtopic: polecam wszystkim zainteresowanym psychologią, oraz tym którzy chcą żyć bezpieczniej książkę Gavina De Beckera ‘Dar strachu. Sygnały, które chronią nas przed przemocą‘)
Wieczorem poszliśmy zobaczyć jak się bawi berlińska młodzież. Zasada była jedna, trzymamy się razem, i na hasło ‘run!’ biegniemy, pytanie później. Trzy przecznice od placu widziałem takie zgromadzenie policji, że mogliby obstawić mecz Cracovii, Wisły, Widzewa i Arki Gdynia jednocześnie.
Przed placem przeszukano nas na wypadek wnoszenia szklanych opakowań.
Oczywiście w Polsce takie przeszukanie kończy się odebraniem flaszki i kaniec filma, tutaj policjant ma za sobą cały radiowóz plastikowych kufli.
Zasada jest jedna. Jeśli młodzież bawi sie grzecznie, to wszyscy są szczęśliwi. Po przejsciu przez bramki zapytałem sie Jensa, czemu koleś czeszący mnie wyglądał jak połączenie robocopa z rambo. Gospodarz spokojnie odpowiedział mi, że to kolejny środek prewencji. Każdy policjant w promieniu trzech przecznic ma pod polowym mundurem pełną zbroję bojową. Aby nie prowokować ludzi mają na sobie mundury, ale jak to powiedział, w momencie gdy ktoś podniesie kamień, to nim kamień upadnie trzystu chłopa zdziera z siebie mundur, łapie tarczę i z każdej uliczki wylewa się na Ciebie czarna fala policji.
Zasada, jak to w państwie prawa jest jedna, nie wolno wnieść szklanej butelki, bo ta zagraża policjantowi. W środku tłumu jest masa punków z taką ilością kolców na kurtkach że wystarczy na wyposażenie dziesiciu zespołów heavymetalowych, oraz masa łysych kolesi podobnie wyposażonych, ale nikt nie interesuje się co się stanie jeśli te dwie grupy pójdą na siebie. Przyjdzie policyjny walec i wyrówna.
Ogólnie byłem zafascynowany miastem…. tyle, że czegoś mi brakowało.. w końcu gdy już nad ranem wracaliśmy do domu i niemiecki mieszał się każdemu z angielskim, holenderkim, polskim szliśmy sobie bulwarem i w blasku świtu zobaczyłem je… wymsknęło mi się (okazało się że tym razem po polsku) ‘no panowie… właśnie widziałem parę pięknych nóg’… reakcja była do przewidzenia.. ‘hihi… dziękuję!’.
Wracając do domu odwiedziłem toaletę w sztandarowym pociągu EuroCity… sprawdziłem bilet. Nie pomyliłem tarsy.. to nie transsyberia, tylko pociąg, który ma wozić ludzi na Euro 2012.
Tylko czemu zamiast toalety widzę wiadro?!
A w lipcu już planujemy Amsterdam.
——
Andrzej Lepper powiedział: ‘Droga ma być i już! trzeba postawić Unię przed faktem dokonanym!’
