War Journal


z pewnym niepokojem otwieram lodówkę…

Posted in życie by kane on the June 21st, 2007

idę na ognisko z forum motocyklistów.. spotykam sąsiada zza ściany z którym gadam na forum nie wiedząc kto jest kto.
idę na kurs.. na placu o północy spotykam najlepszego kumpla z podstawówki, który zaprasza mnie na jazdy bo razem z bratem już mykają od kilku lat
wchodzę do sklepu bo podobno koleś jest specjalistą od dobierania kasków, sklep prowadzi admin multimediów z mojej uczelni.

z pewnym niepokojem otwieram lodówkę…

czuję, że dwa kółka były mi pisane od dawna, tylko jakoś tego nie mogłem zauważyć ;)

dziś.

Posted in życie by kane on the June 19th, 2007

Pora nauczyć się żyć dniem dzisiejszym.

Poof mnie dziś przeprosił że kiedyś śmiał się z moich projektów - zobaczył lepsze.
Dziś nie przespałem też nocy, aby jako jedyny skończyć swoją część projektu.

Dziś czekam też na przedostatnie jazdy na kursie.
Zostałem już oficjalnie kursowym psem na motocykle. Muszę spróbować każdego i siedzę na górce do ostatniej minuty.
Oczywiście musiałem pozostawić po sobie niezapomniane wspomnienia. na przykład dialog z instruktorem na temat sprawdzania stanu łańcucha.

- więc.. jaki jest dopuszczalny luz na łańcuchu dla motocykla Honda CBF?
- dwa centymetry.
- dobrze…. teraz opony
- Marcin… a jest jedyne słuszne miejsce w którym to mierze?
- nie no, przykładasz palec tu i ooo.. masz…
- czyli prosta prostopadła do prostej równoległej do łańcucha poprowadzona w punkcie pomiaru, nie może mieć więcej niż dwa centymetry?
- ożżżtyyy… pamiętaj że łańcuch nie idzie równo do podłoża, więc musisz mieć inny układ odniesienia *mina triumfatora*.
- no oczywiście. ale oprę równoległą na prostopadłych promieniach zębatek i będę niezależny od podłoża.
- whatever.

Byliśmy w piątek na motocyklowym ognisku.
Bardzo sympatyczna impreza, po trzydziestu minutach każdy już gadał z każdym o wszystkim.
W końcu jesteśmy jeszcze małą grupą i duże spotkania wciąż ściągają nowych.
Niestety oznacza to że dość szybko każda strata okazuje się bliską.

Ktoś kto się rozbija w Olsztynie fordem nie jest już tylko osobą która po śmierci znajduje się w wiadomościach.
Motocyklista ginący na mazurach okazuje się kolegą z pracy żony, z którym umawiałeś się na śmiganie.
Na forum na którym codziennie gadasz o wszystkim pojawiają się bracia, siostry dziękując za wsparcie, nieodpuszczanie policji i pilnowanie śledztwa.
Jak widzisz położony moto to wracasz do domu i dajesz cynk na forum pytając się czy ktoś znajomy nie oberwał.

Nawet jeśli się przyzna, że jest to niebezpieczne, to nie sposób z tego zrezygnować.
W motocyklu nie chodzi o to aby dojechać z punktu A do B.
Chodzi o pokonanie tej drogi czerpiąc z tego jak najwięcej przyjemności.

W tym momencie mogę powiedzieć że jest (realna) rzecz która sprawiła by mi największą przyjemność.
Jeden telefon ‘znaleźliśmy hondę jakiej szukałeś. za trzy dni będzie w kraju.’

One World Ain’t Enough

Posted in polityka, życie by kane on the June 11th, 2007

Półmetek szukania nowej pracy.

W HR pracują jednak czasem idioci.
Spotykam się z Head Hunterką prowadzi wywiad, rozmawiamy sobie o przeszłości, sytuacji aktualnej i przyszłości. Całość po angielsku, sypiąc słownictwem technicznym jak z rękawa.

Wiem już kto mnie chce, znana firma z rynku IT.

Dochodzimy do punktu gdzie określam swoje wymagania finansowe.
W tym momencie pani opada szczęka… bo ona ma na projekt mniej niż ja bym chciał.. i ja mówię netto.. a one brutto.

Okazało się, że HH zerknęła że nie mam skończonych studiów, więc zaprosiła mnie na rozmowę bo firma szuka ludzi, którzy będą odbierać telefony, pisać selecty i nie zadawać pytań.

Na koniec poproszono mnie o wypełnienie testów na komputerze… dano mi kalkulator, odpalono kompa… i przez 40 min rozwiązywałem testy m.in. na rozumienie 10 kolumnowych tabel o marżach bankowych, obrotach, kosztach czy przewidywanych zyskach w kolejnych kwartałach.
Za cholerę nie wiem czy Pani przeczytała moje CV, ale byłem bardzo negatywnie zaskoczony.

W niektórych agencjach czuć, że pracują również dla Ciebie, a w niektórych na wstępie widzisz, że w poniedziałkowy poranek najchętniej zaproponowaliby ci zmywak.

A co poza pracą?

Zaliczyłem pierwszy szlif na motorze.
Żadnych poważniejszych obrażeń poza siniakami i starą nogą. Niestety lakierki kończą się tam gdzie mam raną więc nim doszedłem do pracy wyraźnie czułem że krew spływa mi po stopie.

Przy rodzinnym obiedzie powiedziałem, że za kilka miesięcy chcę się wyprowadzić.
Z miejsca skończyły się pytania czemu traktuje dom jak hotel i sądzę, że już nie usłyszę wyrzutów po niezapowiedzianej kilkudniowej nieobecności.
Decyzja ogłoszona i opita z Chujowymi Pedałami, więc już nic mojej decyzji nie zmieni.
Potrzebuję wyłącznie nowego papierka o umowie o pracę na czas nieokreślony.

song:
Pro-Pain: One World Ain’t Enough

PS.

Polska to dziwny kraj.
W jednym liście hierarcha kościelny pisze, że ‘nie potrzeba nam księży polityków’, a zaraz potem biskup nazywa strajk lekarzy ‘terrorystyczną metodą’ wywierania nacisku oraz ‘znęcaniem się nad zakładnikami na oczach władcy’.

Może niech biskup wpierw pogada z szefami na temat wpieprzania się w politykę a potem się wypowiada… no ale w końcu lekarze zawsze mogli pójść na pielgrzymkę do Świątyni Opatrzności.. i rzucić coś na tacę w intencji.

Hondaaaaaa!!!!

Posted in polityka, życie by kane on the June 1st, 2007

Moje życie całkowicie opanowały dwa kółka.
Nie idę na piwo - bo o 4.30 trzeba wstać bo o 6 zaczynam jazdy.

Nie ma wyjazdu w weekend - bo w sobotę i niedzielę jest ‘bajzel’, więc będzie okazja zobaczyć i kupić sprzęt.

Podczas spotkania towarzyskiego gadamy o najpopularniejszych tematach na forum i każdy milknie gdy z oddali usłyszymy dzwięk czterosuwa.

Poszukiwania pracy idą świetnie. Tylko przez to całe zamieszanie robię się nieco nerwowy, umówienie się ze mną jest dosyć ciężkie i przez to niektórzy mają pretensje, że jak umówiłem się na jedno piwo to po jednym piwie się zmywam… a przecież za dwie godziny przyjdzie reszta ekipy.

Boję się kolejnej wycieczki do Amsterdamu. Ostatnio kumple pokładali się ze śmiechu z króla Polski… a teraz doszły teletubisie pedały i premier bez konta…
Wielki Koń cenzoruje program lektur usuwając Conrada, Kafkę, Gombrowicza. Strajkujący lekarze są powoływani do wojska a przygotowania do Euro 2012 są tam gdzie miesiąc temu.

Pozdrawiam z kartoflandii…
PS. zapomniałem naładować iPoda i był mi padł. Musiałem zadowolić się radiem w komórce i przez osiem godzin pracy słuchałem młodzieżowej rozgłośni.
Nie wiem czy ‘muzycy’ starają się dopasować do poziomu rządzących, ale ogarnęła mnie panika. Nie dziwię się, że sprzedaż kilku tysięcy płyt polskiego ‘muzyka’ wynosi go na okładki Gali, Vivy i Pani Domu. 98% polskich ‘muzyków’ zwyczajnie nie da się słuchać, a tych których się da w radio nie usłyszysz.

Inteligentny człowiek w IV RP jest taki samotny.