War Journal


różnica między tyranem a idiotą…

Posted in polityka by kane on the August 31st, 2007

Oczywiście będzie o Jarosławie.

Z tego co się zorientowałem to pełni on w naszym kraju funkcję premiera.
Z tego co wiem to właśnie premier tworzy i odpowiada za swój rząd.
W cywilizowanej części świata, jeśli któryś z ministrów okazuje się być przestępcą, zdrajcą, agentem obcego wywiadu to premier podaje się do dymisji… bo to ON go wprowadził do rządu i za niego odpowiada.

W Polsce możliwe jest aresztowanie przez agencję bezpieczeństwa trzech ludzi, którzy do niedawna odpowiadali właśnie za bezpieczeństwo całego kraju.

Moje pytanie brzmi:
Jeśli ci ludzie są winni.. to czy nie oznacza to, że premier wprowadził gangsterów - członków układu na najważniejsze stanowiska, czym dowiódł swojej niekompetencji, co powinno skutkować natychmiastową dymisją.

Jeśli są niewinni.. To czy sposób w jaki ich zatrzymano nie świadczy o tym, że w środku Europy, w XXI wieku mamy przykład zamykania przeciwników politycznych na dzień przed ich zeznaniami przez speckomisją?

Polska zawsze szczyciła się wspieraniem młodych państw w ich drodze do demokracji, tak było z Litwą, Ukrainą.. jest z Białorusią.. Chyba najwyższy czas poprosić kolegów z zachodu aby tym razem pomogli nam.

song:

Danzig - Blood and tears.

Pierwsza trasa.. i gleba.

Posted in życie, dwa koła by kane on the August 27th, 2007

Inka, którą możecie zobaczyć tutaj: http://www.bikepics.com/members/wr0na/ nie jest już taka gładka…
Na dekielku pojawiły się dwie maaluutkie ryski ;)

Byłem wczoraj z M. na małym wypadzie na ‘późną colę w Puławach’ i wracając do domu miałem spotkanie z asfaltem.
Jak to się stało?
Są jak zawsze dwie wersje. Jedna jest taka że skręcając w lewo M. zajechał mi drogę i musiałem hamować aby w niego nie przydzwonić.
Druga natomiast mówi że nie przewidziałem że M. może się zatrzymać bo uzna że nie przeskoczy przed samochodami i tym samym stanie na moim torze jazdy, a ja za wcześnie ruszyłem i chcąc czy nie, byłem zmuszony wcisnąć hamulec przy skręconej kierownicy.
Oczywiście skończyło się to okrzykiem ‘O jejuśku’ i grzmotnięciem bokiem o asfalt. Na szczęście prędkość była tak mała, że motocykl praktycznie położyłem, więc i uszkodzenia są minimalne (dwie wspomniane rysy).

Taka trasa to piękna szkoła. Niby sierpień, ale wracając już musiałem zajechać na stację i wypełnić kurtkę i spodnie gazetami, ręcznikami papierowymi i czymkolwiek co sprawiało że wiatr nie będzie wyziębiał mnie w sekundę.

Nie ma jednak nic piękniejszego od jazdy na nakedzie w stronę zachodzącego słońca.
Widzieliście z pewnością jakieś filmy na których motocyklista odjeżdża w dal przy smętnej gitarowej muzyce.
Powiem Wam, że nie ma w tym żadnej przesady. Nie wiem ile razy nuciłem wczoraj Jeźdźców Burzy, albo Cave’a. Po zmroku Loverman czy Low Man’s Lyrics nie schodził z moich ust…
Częściowo dlatego że pasowały do nastroju.. a po części dlatego że było mi przeraźliwie zimno.
Jadąc na motocyklu odkrywasz na przykład pogodę.
Jadąc w stronę Puław o 18, w słoneczku jechaliśmy 120km/h.. potem robiło się już zimno.
Godzinę lub dwie później wracaliśmy. Nie było już słońca. Prędkość znów wyznaczał próg odczuwalnego zimna.. tyle że tym razem wszyscy nagle zaczęli mnie wyprzedzać, spojrzałem na zegary.. to już nie było 120km/h tylko 60km/h.
Prędkość zmniejszyła się dwukrotnie.. dopiero zjazd na stację, wypchanie kurtki i spodni gazetami, ręcznikami papierowymi pozwoliło ruszyć w trasę bez ryzyka hipotermii czy bezpłodności.
Oczywiście o wszystkim tym czytałem dwa miesiące temu w ‘Motocykliście doskonałym’… tyle że wtedy byłem przekonany że autor pisał o bezkresnych pustyniach ameryki… a nie podwarszawskich trasach.
Jedno jest pewne. na następną trasę nie ruszam się bez kurtki w wersji ‘cold’ i zrobionych z czegoś rajtuz.

To wciąga.

stało się…

Posted in życie by kane on the August 23rd, 2007

Już nigdy nie będę z Grzesiem.. skubany wziął sobie Gąskę za żonę i poczułem się lekko odtrącony ;)

Wesele było dziwne… nie gadałem z Łukaszem o sytuacji geopolitycznej krajów trzeciego świata, nie piłem z Krzyśkiem… w sumie to sporo czasu spędziłem na parkiecie.. ‘tańcząc’ a nie leżąc po pijaku - uprzedzając pytania.

Następnego dnia był wyjazd na mazury.
Mazury jak to mazury, za dużo słońca, za mało picia, za mało książek i zbyt wiele gadania ;P

Z nowości:
Do towarzystwa szturmem wchodzi świadkowa G&G… powiedzmy “J.”.
Więc, nie sądziłem że ktoś to napisze ale nogi J. mogą wyglądać lepiej niż na weselu ;)
Mam uczulenie na koperek.
Nie ma takiego zwierzęcia jak ryjoskoczek, za to mamy potrawę ‘arszenik’.

Jednak nic co dobre nie może trwać wiecznie. Każdy z nas musiał wracać do pracy, kończę właśnie czwarty dzień w nowej pracy i powiem, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Mili ludzie, masa ambitnych projektów, jasna ścieżka kariery…
Ekspresy do kawy z takimi opcjami że nawet na piętrach informatyków są do nich instrukcje. Mam nadzieję, że szybko wejdę na odpowiednie obroty i nie popadnę w pracoholizm ;)
A na parkingu czeka na mnie piękna azjatka..
No i rano bez ssania nie ruszy. Czego i Wam życzę.