“mów mi to codzień: oni górą”
Nadal nie mogę uwierzyć, że Polacy poszli do urn i zagłosowali.
Miałem już gotową notkę na wypadek jakby Kaczyński w sobotę odpalił bombę, użył partyjnej telewizji, zmobilizował wojsko…
Notka miała postać piosenki autorstwa Jacka Kaczmarskiego, napisanej po 13 grudnia - do którego tak chętnie odwoływał się Kaczyński.
Piosenka jest wyjątkowa z pewnego powodu. Chyba w żadnym innym utworze Kaczmarskiego nie ma takiego ładunku nienawiści. To już nie zagrzewanie do walki, wieszczenie zwycięstwa. To opis tego co się stanie jeśli się dorwie wroga w swoje łapy.
I sądzę, że właśnie to bym widział na ulicach, gdyby dwa dni temu obecny rząd utrzymał władzę.
Jacek Kaczmarski - “Prośba”
Mów mi to co dzień: oni górą
Jakbyś w twarz raz po raz mi pluł.
Chrzest dadzą bezimiennym murom
Seriami kul tłum tnąc na pół.
Postawią miasta sierocińców,
Nabierze mocy życia smak.
Nim wyjrzy ludzka twarz zza sińców:
Mów mi, ach mów, że będzie tak!
Przy podpalonych bibliotekach
Lud sine ręce będzie grzał
I odnotuje to bezpieka
Kto przy tym płakał, kto się śmiał.
Dawnych znajomych nazwiskami
Mignie rubryka - zawód: kat
A nas obwoła ktoś zdrajcami,
Mów mi, ach mów, że będzie tak!
Nasi najbliżsi w łapach hycli.
Cośmy robili - śledztwo trwa.
W przedszkolach gwiazdka dla milicji,
Wojsko na placach i we snach.
Starcy mrą niepotrzebni światu,
Co dotąd przecież krążył wspak.
Zamiast “Jak się masz!” - “Dać go katu!”
Mów mi, ach mów, że będzie tak!
Bo kiedyś może się przydarzyć
Że z którymś z nich powtórzę błąd
Szukając uczuć w jego twarzy
Zamiast go zabić z zimną krwią.
Zamiast zacisnąć drut na szyi
I krtań w ostatni skręcić krwiak.
Chcę słyszeć, jak przed śmiercią wyje -
Mów mi, ach mów, że będzie tak!
Jacek Kaczmarski
27.1.1982
w oczekiwaniu na drugą Irlandię…
WYGRALIŚMY!!
i tyle.. mam nadzieję że wreszcie o którymś rządzie powiem, że jest mój.
Przegrany oczywiście musiał się brzydko chwycić i porównać wygranych do morderców Popiełuszki… ale cóż.. mężczyznę poznaje się po tym jak kończy
Z katarem, gorączką, ale kładę się szczęśliwszy….
praca.
Nie napiszę że mam fajne warunki w pracy,
ani że firma płaci za szkolenia, wyjazdy itp.
Nie napiszę słowa o imprezach,
ani o tym ze każdego możesz zawsze poprosić o pomoc…
Napiszę, że niemal w każdym boxie masz motocyklistę, który zawsze chętnie podzieli się wiadomościami i spostrzeżeniami,
a na pięciu sąsiadów.. troje ma w laptopach dyskografię Kaczmarskiego.
i już nie czuję się w pracy sam.
Tired Of Being Alive
Nowa praca daje w kość.
Przez tydzień napisałem więcej kodu w Javie niż przez pięć lat studiów.
Atmosfera świetna i nawet nie zauważam jak zostaję w pracy po godzinach…
Nawet najwyżsi managerowie i zarząd pyta się jak leci, piją z tobą na imprezach integracyjnych i odwożą do domu, jeśli oni dziś prowadzą
Ogromne wrażenie robi też współpraca z całym światem. Jeśli w czasie telekonferencji wychodzi konieczność wysłania trzech osób do Genewy na tydzień to reakcją jest wyłącznie zrezygnowanie ‘bo Gośka znów się wścieknie, bo przecież dwa tygodnie temu wróciłem z Barcelony.’ Tak więc zaczynam uczyć się kolejnego języka i piąć się w górę
Chwilowo weekendy planuje na dwa tygodnie naprzód, bo nagle wysyp imprez i zaproszeń ![]()
Na szczęście czasem znajdzie się czas na spontaniczne spotkanie z D$, rozmowy przy kilku butelkach i spacer po ursynowie z pieśnią na ustach (czy to była celina? a może notoryczna narzeczona? … a może gdy nie ma dzieci w domu? :>)
Dziś kupowałem prezent dla Młodej - imieninowy.
Coś mnie tknęło (a może to nastrój przygnębienia sprawił) że zapytałem się czy może mają coś Danziga, Glena Danziga. Koleś z informacji zaraz się ruszył i zaczął opowiadać że oczywiście że mają, że on uwielbia Danziga, że właśnie pojawił się dwupak zagubionych i nigdy nie wydanych na oficjalnych płytach kawałków…
Tak więc właśnie siedzę i słucham nagrań które pamiętam z czasów kiedy przegrywało się je pięć razy z kaset magnetofonowych… bo o płytach CD jeszcze wtedy w Polsce nie słyszano
Zgrałem już wszystko na laptopa, aby zawsze mieć to pod ręką.. sprawdzam datę nagrania 1988.
To są dobre roczniki.
no to z pozytywów.
Odeszło od nas kolejnych dwóch motocyklistów.
Już to pisałem. Widziałem człowieka ledwie kilka razy, a jednak zostawia to ślad. Co innego jeśli jesteś członkiem milionowej społeczności kierowców samochodów, a co innego jeśli pozdrawiasz każdego jadącego z naprzeciwka motocyklistę.
do zobaczenia Roads!